wtorek, 20 grudnia 2016

Recenzja "książki" "Gałgan"



Autor: Jan Skarżyński
Seria: Gałgan (Tom I)
Liczba stron: 24

Opis: 

Samodzielne życie nastolatki to prawdziwe niebo na ziemi - można wagarować, nie spać po nocach, popijać kawkę i nie przejmować się absolutnie niczym... nie licząc pustego portfela. Gałgan wiodła właśnie takie spokojne życie na skraju lasu, do czasu nocnego wypadu na pewną dyskotekę...


Od recenzentki:
Cieszę się że w ogóle usiadłam z powrotem do bloga i recenzji, więc nie bijcie że chce zareklamować jedną rzecz spoza typowo książkowego klimatu. 
Ostatnio miałam okazję być na różnego rodzaju zlotach i spotkaniach autorskich.. i na jednym z takich zlotów spotkałam autora komiksów "Gałgan". Nigdy o tym nie słyszałam więc nie powiem zaciekawiło mnie to... i od razu zaczęłam żałować, że o tym nie wiedziałam bo okazało się, że tego właśnie szukałam. 

Moje odczucia:
Jako osoba nie mająca czasu nawet żeby spać pełne 6 godzin zawsze szukałam czegoś co pomogłoby mi się zrelaksować i nie zajmowałoby całego mojego dnia wypełnionego pracą - czegoś z fabułą, co miałoby sens ale jednocześnie nie przeszkadzałoby mi w pracy (a wiecie jak to jest - jeśli się zacznie dobrą i przyjemną książkę trudno się ograniczyć w tych 20 minutach przerwy) 
I w tym momencie wpadł "Gałgan" - komiks z przerysowaną fabułą, lekkim tonem i w krótkich wersjach. Czytając to po prostu się odprężałam, ciekawiła mnie każda kolejna strona jednocześnie nie zajmując mi tyle czasu na rozmyślanie. 

Bohaterzy: 
Tutaj nie mogłabym nie wspomnieć o tytułowej "Gałgan" - z opisu tak na prawdę można sie dowiedzieć o niej wszystkiego - typowa nietypowa nastolatka mieszkająca sama w domu... chociaż nie do końca sama - towarzyszy jej kot Rufus - cudownie zrobiona karykatura kota z depresją którego po prostu pokochałam. 
Karykaturalność postaci sprawia, że bawią same w sobie jednocześnie dając nam pewną stabilność że możemy brać ich na poważnie. 

Podsumowanie: 
Opisałabym jeszcze fabułę ale jeśli napomknę jeszcze cokolwiek spoza opisu tak na prawdę byłby to spoiler ^^"
Historia jest lekka i zwięzła, dzięki rysunkom nie potrzeba zbędnych opisów i wydłużeń. Bardzo polecam ten komiks i autora ponieważ jest to przemiły człowiek :) 

*komiksy ze względu na mniejszą ilość kategorii będą oceniane od 1 do 5 :)*
MOJA OCENA: 5/5 

piątek, 25 listopada 2016

Rozdział 3: Write and read "Zakończenie Alicji"

Następnego dnia rano wstałam bardziej zdeterminowana i jeszcze bardziej przerażona niż ostatnio. Po wczorajszej rozmowie z Sylwią uświadomiłam sobie w jak okropnej sytuacji jestem... Mam zwidy - urojenia! Ciągle się słyszy w naszym środowisku o tym, że anoreksja niesie za sobą również wiele więcej chorób niż by się mogło zdawać, ale nigdy nie sądziłam że może mnie spotkać coś takiego. 
Dlatego postanowiłam wziąć się w garść - nie chce żeby ktokolwiek czy cokolwiek sprawowało nade mną kontrole. Nie ważne czy jest to jedzenie czy jadłowstręt. Postaram się krok po kroku normalnie żyć. Jak zwykle rano wstałam, rozbudziłam się, i... stanęłam na wadze. Pomimo postanowień, poranek bez dawki liczb nie byłby moim porankiem. Ważyłam 46,9 kg. Dwa gramy mniej niż wcześniej, nie wiem czy się z tego powodu cieszyłam czy bałam co będzie dalej ale nie zastanawiałam się nad tym. Tak po prostu jest i z tym trzeba żyć.
Jednak moim porannym sukcesem było... wypicie kawy z odtłuszczonym mlekiem. Cieszyłam się z tego jak głupia, i dzięki temu odgoniłam myśli o tym ile dodatkowych kalorii właśnie się wchłania w moją tkankę. 

Po śniadaniu postanowiłam jeszcze trochę ogarnąć. Nie dobrze jest opuszczać pierwszy dzień w szkole, ale to nagła sytuacja. Posprzątałam wszystkie pudła i od razu poczułam się lepiej - chociaż jeden bałagan zniknął z mojego życia. Następnie ubrałam się i wyszłam.. i dopiero w tedy poczułam strach. Niewyobrażalny strach, przerażenie. Desperacko pragnęłam wrócić do domu ale wiedziałam że muszę w końcu postawić się chorobie i pokonać lęki. 
Po drodze kupiłam kwiaty - białe lilie - i udałam się w jedyny słuszny kierunek. 

Na cmentarz.

Nie było mnie tam przez wiele lat i w sumie miałabym jeszcze szanse zawrócić.. ale chciałam udowodnić sobie jedno - że jestem silna. 
Przechadzałam się pomiędzy nagrobkami, aż w końcu znalazłam te właściwy. 
Był nieduży i w kształcie serca, a na nim wyryte złotymi napisami "Aleksandra Iwańska, urodzona 13.05.1997, zmarła 15.07.2012." 
Moje nogi nagle stały się jak z waty. Uklękłam przy nagrobku mojej siostry. Była tylko rok ode mnie starsza, i była mi bliska jak nikt inny. 
Moje oczy zaszły łzami, ale starałam się nie płakać. Po usłyszeniu tego że popełniła samobójstwo nie byłam wstanie ruszyć się z domu przez ponad miesiąc... Nie było mnie nawet na jej pogrzebie. Byłam słaba i nie panowałam nad sobą.
Moja własna siostra... zabiła się bo potrzebowała pomocy. Potrzebowała jej jak nikt inny, i wszyscy - łącznie ze mną - dowiedzieli się o tym dopiero z listu po jej śmierci. Opisała tam wszystko co robił nam nasz ojciec kiedy nie było w pobliżu mamy. Obie nie miałyśmy łatwego dzieciństwa, ale ona obrywała najmocniej, i nawet ja o tym nie wiedziałam. W tym jednym głupim liście, było napisane o tym co robił jej ten człowiek kiedy nikt nie widział. Po tym wszystkim rodzice zaczęli się rozwodzić. Mama dostawała pieniądze na mnie, a ojciec dostał wyrok za molestowanie i znęcanie się nad dziećmi.
-Przyniosłam ci kwiaty - powiedziałam cicho i położyłam lilie na jej grobie - twoje ulubione. Przepraszam. 
Podniosłam wzrok i zauważyłam cytat na jej nagrobku i w tym momencie się rozkleiłam.. był to cytat z opowiadań jakie pisała: "Po co nam życie jeśli nie umiemy żyć? Żeby się nauczyć umierać" 
-Masz rację Aleks - powiedziałam przez łzy - trzeba żyć żeby chociaż dobrze nauczyć się umrzeć. Gdybyś wiedziała w co ja się wpakowałam... Nie mam już czasu żeby nauczyć się umierać bo jestem na najszybszej autostradzie do śmierci. - wstałam i otarłam łzy - ale ja się nie poddam wiesz? Jestem jedyną osobą która tyle o tobie wiedziała, i nie chce żeby pamięć o tobie zginęła. Nauczę się żyć i umierać... dla ciebie. Dam sobie więcej czasu i obiecuję że będę częściej wpadać - musiałam wyglądać komicznie rozmawiając do kawałka wyrytego kamienia ale musiałam się pożegnać - kocham cię siostrzyczko, dziękuję za wszystko co dla mnie zrobiłaś. To były najcudowniejsze 14 lat mojego życia. Wrócę jutro - pieszczotliwie poklepałam nagrobek i udałam się w stronę wyjścia

Po pożegnaniu z siostrą zdałam sobie sprawę jak bardzo to na mnie ciążyło. Czułam się o niebo lżej... Po tylu latach w końcu czułam się wystarczająco chuda i lakka, i było mi z tym cudownie. Wróciłam do domu i pierwsze za co się zabrałam było pisanie. Nie byłam w tym tak dobra jak Aleks, ale potrzebowałam gdzieś spisać wszystkie myśli i wspomnienia związane z nią. 

Od czego powinnam zacząć? 

Hm.. skoro najlepszym początkiem jest koniec 

"Moja zmarła starsza siostra zaczęła nawiedzać mój umysł jako upiór chłopaka po próbie samobójczej"

Rozdział 3: Write and read

Szłam za wysokim blondynem już jakieś dziesięć minut. Korytarze zdawały się ciągnąć w nieskończoność... ale w końcu zatrzymał się przed pokojem z numerem 104. 
-Oto on. Twój nowy pokój - powiedział otwierając drzwi i wskazując ruchem ręki żebym weszła przodem. 
Wejście prowadziło do jasno umeblowanego salonu na środku którego stał beżowy puchaty dywan i biała kanapa, a niedaleko niej niski stolik do kawy. Rozejrzałam się dookoła. Koło wejścia wisiało długie lustro, po spojrzeniu w nie zorientowałam się, że w otoczeniu bieli, beżu i szarości wyglądałam jak plama atramentu. Granatowe włosy, czarne podziurawione spodnie, ciemna bokserka i glany i mój piękny makijaż w którym wyglądałam niemal jak członkini zespołu "KISS"... ale cóż - lubiłam to. 
-Twoje walizki dałem do pokoju - moje przemyślenia przerwał głos chłopaka - trzymaj klucze i chodź za mną. 
Rzucił je w moim kierunku a ja grzecznie poszłam za nim. Poprowadził mnie przez łuk drzwiowy do niewielkiej ale przytulnej kuchni z biało-czarnymi blatami.
-Więc tak, tu jest lodówka - mówiąc to otworzył ją - jak widzisz jest pełna. Tak samo szafki
Wyszczerzył się w sarkastycznym uśmiechu a ja automatycznie się roześmiałam. 
-Oczywiście Danielu, i uzupełniają się raz na trzy tygodnie. Pamiętam. 
-Dobrze - zamknął ją - Paczka z żywnością do lodówki raz na trzy tygodnie, a do szafek raz na miesiąc... mówiłem ci już o listach?
-Listach?
-Tak, paczka z jedzeniem będzie pod twoimi drzwiami, ale jakbyś potrzebowała czegoś dodatkowego uzupełniasz listę i zostawiasz przy drzwiach.... -spoważniał - i nie mów do mnie Danielu.
-Nie wiem co ci w tym przeszkadza - udałam obrażoną rozglądając się po mieszkaniu. 
-Daniel zmarł w 1768, teraz jestem strażnikiem, nie człowiekiem. Więc nie mogę i nie chce mieć ludzkiego imienia. - powaga do niego nie pasowała więc nie chciałam o więcej męczyć
-Dobra, dobra rozumiem - powiedziałam szybko - masz mi coś jeszcze do pokazania? 
Uśmiechnął się i zaczął iść w stronę salonu 
-Za mną! - krzyknął jedynie. 
-Rozkaz! - odkrzyknęłam i podbiegłam do niego. Strażnicy byli dużo szybsi od zwykłych ludzi, więc chcąc nie chcąc trudno mi było za nim nadążyć nawet kiedy szedł.... ale ja już nie byłam zwykłym człowiekiem. 

-Tutaj. - wskazał ręką na starą biblioteczkę w salonie. Była ciemno-brązowa i kompletnie nie pasowała do wystroju... no proszę, zupełnie jak ja. Przeczytałam parę tytułów - "Dary Anioła", "Akademia wampirów"... wszystkie książki które kochałam i wiele nieznanych mi tytułów 
-Dziękuję - powiedziałam szczerze i z całego serca się uśmiechnęłam. 
-Jakie to uczucie kiedy jesteś w miejscu gdzie to co kochasz ożywa? - spytał
Roześmiałam się
-Dopóki nie zobaczę nie uwierzę - wiele rzeczy mnie jeszcze zastanawiało. 

Przejechałam połowę świata żeby zapisać się do Akademii St. Germain... Szkoły dla specjalnie uzdolnionej młodzieży - ta specjalność, jak się potem dowiedziałam polegała na nadnaturalności. Daniel.. znaczy Dann, wytłumaczył mi to tak że każda książka jaka kiedykolwiek powstała jest tu żywa, a autorzy sami należą do świata nadprzyrodzonych. Książki to przykrywka... "Wyobraź sobie że oglądasz cudowny film, zaczynasz marzyć o tym świecie, zdając sobie jednocześnie sprawę że nie warto w to wierzyć bo to tylko fikcja. Tak to mniej więcej działa" w sumie nie do końca do rozumiałam w tamtym momencie, i dalej nie za bardzo rozumiem ale jestem dobrej myśli 
-Halo, ziemia do Inez - pomachał mi ręką przed oczami 
-Po co mi ziemia skoro jestem w niebie? - odpowiedziałam wymijająco cytatem
-Ha, ha, ha bardzo śmieszne - powiedział cynicznie - odzyskaj przytomność i się rozgość, a od poniedziałku zaczynasz nowy semestr w akademii... masz jakieś pytania? 
-Jak na razie nie za bardzo.. muszę to wszystko przemyśleć.. 
-Ja wracam do pracy bo zaraz zaczynam zmianę, więc miłego myślenia i... odpocznij trochę. Ja uciekam - przytulił mnie przelotnie i zanim się nie obejrzałam zniknął z pokoju....

Po wyjściu Danna zrobiłam herbatę i porozglądałam się dokładniej po mieszkaniu... Moje własne, nowe mieszkanie. Było duże, ale przytulne... idealne. Jednak muszę do tego wszystkiego przywyknąć. 
Powinnam być podekscytowana, za parę dni będę spotykać niezgodnych, nocnych łowców, dhampiry, wampiry i wiele więcej istot o których do tej pory śniłam...ale jakim kosztem. Ja sama teraz należę do tego świata, a co gorsza nikt nie wie dlaczego. Urodziłam się jako zwykła przyziemna, jednak wszystko się zmieniło kiedy na moje urodziny w wieku 16 lat wymyśliliśmy ze znajomymi pójście do miejscowego nawiedzonego domu. Mogliśmy dalej bawić się, pić, tańczyć, ale tego nam było za mało. Po wejściu tam zaczęłam czuć sie nieswojo - ale zwaliłam sprawę na alkohol. Rozdzieliliśmy się żeby poszukać czegoś ciekawego i to był błąd. Trafiłam do dziecięcego pokoju i w tedy objawił się mój dar. 
-Nazywam się Inez Rooswelt mam prawie dziewiętnaście lat i jestem Banshee. Wyczuwam śmierć, dusze i demony - powiedziałam cicho sama do siebie siedząc na kanapie w salonie. Tamtego dnia ogarnął mnie strach i panika duszy którą spotkałam, potem było ich tylko więcej. Tamtego dnia stałam się medium, kimś kto ma największy kontakt ze śmiercią i nikt nie wie dlaczego... nawet ja sama. Unikam cmentarzy, niebezpiecznych miejsc - boję się że zobaczę coś czego nie powinnam, że zobaczę czyjąś śmierć zanim ona nadejdzie. Niestety i to już nie raz się zdarzyło.
Żyłam ze swoim "darem" ponad dwa lata, aż do momentu gdy przed domem nie spotkałam jego - ubranego w czarną skórę na oko w moim wieku chłopaka który zaczął mi opowiadać o mojej mocy... To był Dann. Od tego momentu był dla mnie na prawdę bliskim przyjacielem.
Po skończeniu herbaty poczułam się okropnie zmęczona, wzięłam pierwszą lepszą książkę z brzegu i poszłam do sypialni - jedynego ciemnego pokoju w tym mieszkaniu. Wystrojona była w ciemno fioletowe i czerwone kolory co bardzo mi odpowiadało. Kolejna zasługa Danna?
Okazało się że wzięłam "Syrenę" - jedną z moich ulubionych książek..hm.. w szkole tez powinny być syreny.. może jakąs spotkam - po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam żywą ekscytacje szkołą. 
Po przeczytaniu paru stron oczy same mi się zamykały więc odłożyłam ją pod poduszkę pod którą ku mojemu zdziwieniu był... list. 

"Skąd wiedziałem że od razu zaczniesz czytać? Jesteś taka przewidywalna. 
Oto twój prezent powitalny! Miłej zabawy w Akademii Rozpaczy
Dann"

Pod poduszką znalazłam złoty wisiorek z czerwoną różą i sztyletem - znak akademii.. Hmm "Akademia rozpaczy"... pieszczotliwa nazwa szkoły 
Musze zapamietać żeby wypytać o tą nazwę Dannego.. ale to jutro.

Z tą myślą oczy mi się zamknęły i zapadłam w głęboki sen.



________________________________

Mam okropne wrażenie że mogłam to napisać lepiej.. no ale jak wyszło tak wyszło :) Dziękuję wszystkim którzy wytrwali i czekam na opinie!

niedziela, 20 listopada 2016

Wywiad z Alpherą - autorką bloga "Puszek ptasiego mleczka"

Ciuch ciuch wróciłam do was z odległej krainy smutków i rozpaczy ciapągiem z nowym wywiadem!
Po więcej informcji na temat moich ciągłych nieobecności możecie pójść na mojego drugiego bloga *gdzie za chwilkę będzie post *<klik>
Tak, postanowiłam go przywrócić do życia a co ważne i ważniejsze wyjaśnić wszystko wszystkim. 

Bez zbędnego przedłużania przychodzę do was z wywiadem z małą perełką - Alpherą! *o mój boże dobrze to odmieniłam?*
Alphs to wielbicielka kotów, trampek, książek szpilek i zakolanówek oraz właścicielka bloga Puszek ptasiego mleczka
Zapraszam do odwiedzenia bloga i dowiedzenia się czegoś więcej poprzez wywiad! 

Czy masz jakieś blogi, które są twoją inspiracją - zarówno w pisaniu jak i np. w zmianach w wyglądzie.
Tak. Wzoruję się. Gdybym miała teraz wymienić jak wielu blogerów (i vlogerów zresztą również) mnie motywuje, to nie starczyłoby mi miejsca. Najśmieszniejsze jest, że najczęściej są to ludzie, którzy nie pragną medialnego szumu wokół siebie. Może to dlatego, że od twórcy wymagam jednak kontaktu z odbiorcami - przez komentarze na przykład - który jest uniemożliwiony gdy komentarzy jest więcej niż 50. Moje zakładki są pełne materiałów, które przeczytałam, lub dopiero chcę przeczytać. Jeśli chodzi o wygląd, to nie inspiruję się wprost od kogoś. Lubię oglądać Vroobelka, czytać Humanistkę na obcasach. Po dawkę absurdu zaglądam do Maryboo i Beige. Jest też całe mnóstwo blogów, które czynnie obserwuję, które dają mi mnóstwo radości z czytania i przyglądania się, jak ewoluują i zmieniają się wraz z ich twórcami.

Czym aktualnie się zajmujesz? *uczysz się, pracujesz, rozwijasz hobby etc* i czy masz jeszcze czas na bloga przez te zajęcia?
Aktualnie tylko studiuję filologię włoską ale bardzo pragnę zacząć w najbliższym czasie także jakiś kurs rosyjskiego - nic się nie zmieniło i nadal najbardziej lubię te dwa języki i to ich znajomość wiele dla mnie znaczy. Wieczorami lub podczas nudnych wykładów siedzę na Interpals i prowadzę ciekawe konwersacje z różnymi ludźmi - dzięki temu ćwiczę angielski. Czas na bloga zawsze się znajdzie. Z tematami nieco trudniej, bo mam małego życiowego doła, ale staram się emanować dobrą energią.
Pracuję również nad opowiadaniami na zadany temat w wyzwaniu Write & Read. Najpierw myślałam, że totalnie nie mam na to czasu, ale chyba jednak znalazłam go trochę, co dowodzi tego, że można go znaleźć, gdy się bardzo chce. ;)
Masz w planach otwarcie nowego bloga? Nowej domeny?
Nie, aktualnie prowadzę dwa i nie interesuje mnie powiększanie tej liczby.

Czy miałaś przed aktualnym blogiem jakieś starsze "zamienniki", które juz dawno albo są usunięte, albo stoją na domenie prywatnej, żeby nikt nie mógł zobaczyć tych "nie zawsze udanych" początków?
Tak, zamienniki były. Przed Puszkiem zwykle pisałam mnóstwo fanfiction oraz prozy własnej. Próbki możecie poszukać u mnie na profilu. Ale nigdy nie odnosiłam w tej domenie wielkich sukcesów. Obserwatorzy to była jakaś mała grupka i w końcu zaczynało mi się nudzić, kiedy komentarz mówił "hej świetne opowiadanie kiedy next". Mam jednego bloga na domenie prywatnej, ale to dlatego że z czasem stał się on moim dziennikiem tworzącej się na moicj oczach niesamowitej historii. Pojawiła się myśl, że to byłoby świetne na książkę i dlatego zrezygnowałam z opublikowania tego w sieci.
  I przy temacie początków - jakie były twoje? Martwiłaś się że np. nie bedziesz mieć pomysłów, lub inni nie będą chcieli tego czytać?
Tak jest, wszystkie te lęki dotyczyły również mnie. Bałam się że to będzie kolejny blog, który właściwie umrze już za życia (jest obecnie na dobrej drodze, bo jak patrzę na swoje tygodniowe wyświetlenia to jest jak obserwowanie EKG martwego). Na początku nie - na początku nie bałam się niczego. Byłam podekscytowana nowym doświadczeniem i nie obchodziło mnie za bardzo co się stanie. Wszystkie demony pojawiły się później. 
  Masz w planach jakieś poważniejsze zmiany na blogu?
 Ostatnio podinspirowałam się i chyba chcę u siebie wprowadzić grę na dwa-trzy tygodnie. Zobaczymy czy wypali. To raczej nie ma nic wspólnego z większymi zmianami ale lepsze takie niż żadne.
 
  Jak określiłabyś tematykę bloga? I dlaczego akurat piszesz na ten temat?
Oj, ciężko. Chyba nie da się skategoryzować dokładnie, o czym piszę. To jest jak rubryka "różności" w gazecie. Często piszę życiowo, ale chcę poruszać nowe tematy i odkrywać przy okazji własną osobowość. A, no i książki. Dużo książek, choć nie jest to temat przewodni. Nie piszę recenzji, nie mam bookhauli, nie staram się kupować jak najwięcej książek żeby szybko postawić kolorystycznie na półce. Dbam o jakość, a nie ilość.
 Co jest twoim największym lękiem jeśli chodzi o bloga - brak pomysłów, obserwujących..?
 Tak w sumie to rzeczywiście najbardziej boję się że obserwujący zaczną znikać albo pojawiać się będzie coraz mniej komentarzy aż stracę ochotę na prowadzenie czegokolwiek.
 Czy twoi znajomi/rodzina wiedza o tym ze masz bloga?
Nie, rodzice nie wiedzą, reszta rodziny również. Mój chłopak nie wie, moi znajomi. Jedyną bliską mi osobą, która wie jest moja siostra, ale nigdy na niego nie zagląda. Chyba to był mój powód. Nikt z rodziny nie miałby czasu go zobaczyć, więc wspominanie o tym jest bezsensowne.
*Żeby lepiej Cię poznać...* Daj o sobie dwie prawdy i jedno klamstwo
 - Będąc dzieckiem ukradłam z biblioteki książkę, bo nie wiedziałam, na czym polega wypożyczanie. Do dziś stoi ona u mnie na półce.
- Historia mojej miłości bardzo przypomina baśń o Kopciuszku.
- Jednym z zawodów, które najbardziej mi odpowiadają jest sprzątaczka.
Bardzo dziękuję za wywiad, a także również mam wielką nadzieję że jeszcze będę miała okazję współpracować z Alphs
Jeszcze raz przepraszam za nieobecność, zachęcam do przeczytania moich *jaszcze nie napisanych ekhm* wyjaśnień i do zajrzenia na bloga mojego gościa bo warto... więc co sądzicie o wywiadzie? Jak myślicie co jest prawdą? ^^ Czekam na opinie i komentarze!


poniedziałek, 24 października 2016

Rozdział 2: Write and Read

Po tym incydencie postanowiłam przejść się po parku dla uspokojenia. Zbierało się na deszcz ale mi to nie przeszkadzało - lubiłam deszcz. Było spokojniej, a podczas wsłuchiwania się w koncert kropel wody można było zapomnieć o całym świecie i problemach. Jednak mój spokój przerwało burczenie. Uporczywe burczenie w brzuchu. W sumie nie byłam zdziwiona, zbliżała się pora mojego drugiego posiłku. Skończyłam spacer i zaczęłam iść w stronę domu po drodze kupując jabłko. Nie mogę się wiecznie nad sobą użalać, mam pracę - muszę się rozpakować, ogarnąć dom... jednak cały czas chodziła mi po głowie możliwość zadzwonienia do Aleksa. Nie powiem - lubiłam go, i pomimo tego że nie robiłam sobie nadziei potrzebowałam kogoś... i miałam tego świadomość. Tak czy tak, kartka z numerem ciągle znajdowała się w mojej niewielkiej torebce.

Po powrocie do domu zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem nieogarnięta i jak to odbija się na moim otoczeniu... mnóstwo pudeł, niektóre były jeszcze pozaklejane, inne poprzewracane. Musiałam się szybko zabrać do roboty... I w tedy znów pomyślałam o Aleksie. Tak, przyda mi się pomoc. Zanim się nie spostrzegłam już szukałam w torebce kawałka kartki na której miałam zapisany jego numer... i znalazłam. Jedyna rzecz poza portmonetką i telefonem. Serce zaczęło mi mocniej bić, to przecież nic takiego.. ale nie wiem czemu miałam złe przeczucia... i po otworzeniu kartki dowiedziałam się czemu. Zrobiło mi się słabo. Nie było go. Nie było numeru, nosiłam w torebce zgięty na pół bilet który kupiłam w autobusie. Obejrzałam go jeszcze raz dokładnie. Nie było niczego, tylko godzina, data, termin. Zaczęłam przeszukiwać torebkę, nie ma mowy żebym go nie schowała lub zgubiła. Po chwili zrobiło mi się okropnie nie dobrze, dostałam zawrotów głowy i mdłości. Usiadłam na krześle w kuchni żeby wszystko przemyśleć... Co się dzisiaj stało? Wstałam rano, zjadłam śniadanie, poszłam na rozpoczęcie roku - tak. Spotkałam tam Aleksa... spotkałam go? Nie. Może.. nie wiem. Teraz wszystko wydawało się zamglone, pamiętałam to. Na pewno go spotkałam... Po raz trzeci przeszukałam torebkę, sprawdziłam telefon... i nic. Postanowiłam zrobić jedyną realną rzecz, w końcu lista uczniów w klasie maturalnej kłamać nie może. Weszłam na stronę szkoły i szybko zaczęłam przeglądać listę uczniów... Gdy nie zobaczyłam tam żadnego Aleksa serce mi stanęło, ale gdy zobaczyłam że nie ma tam też żadnej Kamili sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do jedynej osoby która może mi pomóc.
-Sylwia? - odezwałam się usłyszawszy koniec sygnału 
-Tak? Alicja to ty? - odezwał się niepewnie kobiecy głos po drugiej stronie
-Tak.. możemy się spotkać?
-Jestem w gabinecie jeśli czegoś potrzebujesz... brzmisz na roztrzęsioną, stało się coś? Coś nie tak w szkole?
-Tak...znaczy nie...oh, nie ważne wyjaśnię ci wszystko jak przyjdę w każdym razie mam problem. Będę za piętnaście minut - rozłączyłam się zanim zdążyła powiedzieć coś jeszcze. 
Szybko pozbierałam rzeczy i wyszłam z domu. Po drodze myślałam o tym co się stało, pamiętałam Aleksa, Kamile - wszystko co się stało - jednak dopiero po wyciągnięciu numeru,a raczej pustej kartki do mojej głowy wtargnęła alternatywa - nie było żadnego Aleksa, nie było Kamili a ja poszłam tam, z nikim nie rozmawiałam stałam przy tablicach obserwując innych... Nie wiem co wydaje mi się realniejsze ale to że nie mam numeru, to że nie ma ich na listach... 

Zanim się obejrzałam trafiłam do przychodni. Innym ludziom kojarzyło się to głównie z wariatkowem i grupą anonimowych debili dla których nie było już ratunku... jednak dla mnie to miejscy było niczym drugi dom. Od razu po wejściu do środka przywitał mnie miły uśmiech recepcjonistki:
-Witaj Alicjo, Doktor Wałecka jest dzisiaj w trzynastce bo w jej gabinecie była awaria. - Odezwała się najmłodsza.. Nazywała sie Nikola i nie mogła mieć więcej niż 30 lat, odkąd ją zatrudnili  moje terapie przedłużały się do nadgodzinnych pomocy przy papierach
-Dziękuję - rozejrzałam sie dookoła - nie ma dużego ruchu, wiesz może czy jest ktoś umówiony? 
-Zaraz sprawdzę - zaczęła stukać w klawiaturę - hm... jest jedna dziewczyna ale jeszcze dużo czasu do wizyty... a dlaczego przyszłaś?
-Nagła sytuacja
-Stało się coś? - nie ukrywała zmartwienia. Czasem miałam wrażenie że jest cieplejsza od znacznej części lekarzy czy pielęgniarek.
-Nic poważnego... Jestem po prostu szalona - roześmiałam się smutno
-Jak każdy tutaj... łącznie ze mną - roześmiała się i spróbowała poprawić mi humor. Nie powiem udało jej się. Lubiłam jej śmiech, był taki.. dziecinny, radosny - i przede wszystkim - zaraźliwy. 
Po wymienieniu jeszcze paru uśmiechów udałam się w kierunku sali z numerem trzynaście. Zastukałam parę razy w drzwi i po usłyszeniu głosu Sylwii weszłam:

-Nie przeszkadzam? - spytałam niepewnie wchodząc do sali. Rzadko tu byłam, jednak gabinety nie różniły się specjalnie od siebie. Lada z przekąskami, czajnikiem i coś do zrobienia na ciepło do picia przy oknie, niedaleko dwa fotele naprzeciw siebie i stolik pośrodku. Cały pokój był utrzymany w ciepłych kolorach co miało sprawiać wrażenie "przytulności"
-Nie, nie... - odparła stojąc przy ladzie z czajnikiem - kawa czy herbata? - spytała radośnie. 
-Herbata, mam już dosyć kawy. 
-Rozumiem - lekko się roześmiała. Tym razem odwróciła się w moją stronę - Jeśli pije się ją codziennie rano na dodatek gorzką trudno mieć słodki dzień 
Uwielbiałam jej poczucie humoru. Była samotną kobietą koło czterdziestki a na dodatek moją terapeutką od paru dobrych lat. Zawsze była uśmiechnięta i życzliwa, nie ważne z jaką bzdurą do niej przychodziłam. Na początku co prawda było trudno, ale z czasem granica pacjent-lekarz się zatarła, nawet chyba jako jedyna pacjentka byłam na nią na "ty". 
Weszłam do gabinetu, usiadłam i zaczęłam opowiadać. Mówiłam o tym co się stało i co myślałam że się stało a ona jak zawsze nieprzerwanie słuchała i czasem coś pisała na notatniku obok lady z czajnikiem. Kiedy skończyłam siedziałyśmy jeszcze chwile w milczeniu, obie zamyślone. Co jakiś czas popijałyśmy zieloną herbatę - moją bez cukru i jej pełną w kalorie z mleka i cukru.  
-Rozumiem - wzięła głęboki wdech a na jej twarzy znowu zagościł ten ciepły uśmiech - mówię poważnie, a nie jak większość lekarzy "wiem że ześwirowałaś". Wiesz już że anoreksja przyjmuje różne formy, często depresji lękowej czy nerwicy natręctw... czasem również  pojawiają się w niej objawy schozofrenii
-Czyli mam schizofrenie? 
-Nie. Psychologia jest skomplikowana, nic nie jest jednakowo czarne lub białe. Nie polecam ci myśleć o karierze psychologa, jedna choroba zasłania się drugą i wszystko się mymła. 
-Mymła? - zaśmiałam się 
-Nie da się inaczej tego określić uwierz mi - uśmiechnęła się jeszcze szerzej - to trudne do wyjaśnienia ale częstym przypadkiem jest to że osoby z zaburzeniami swoje potrzeby oddają swojej świadomości - w tym momencie zabrzmiała po raz pierwszy od dłuższego czasu jak prawdziwy psycholog po doktoracie - niektóre osoby z zaburzeniami odżywiania mają rozdwojenie jaźni, czują że są w nich osoby którymi chciałyby być lub które nad nimi panują. Jedna - zdrowa, druga - panująca nad swoim ciałem i dietą i trzecia - kompletnie oddana obsesji. U ciebei nie występuje ten objaw tak.. radykalnie natomiast może się to przejawiać w inny sposób.
Zapadła chwila ciszy, której potrzebowałam żeby żeby wszystko przyswoić. Czyli wszystko sprowadzało się do mojego szaleństwa. Fakt faktem - wiedziałam o rozdwojeniach jaźni i o nerwicach ale zawsze wydawało mi się do odległe - one mogą świrować, ja nie. Ja po prostu się odchudzam. 
-Czyli "Aleks" obrazował to że.. chce mieć chłopaka? - zaśmiałam się - a co jeśli jeszcze raz coś odwalę? - zmartwiłam się - idę do nowej klasy i nie chce żeby ktoś mnie kiedyś złapał na rozmowie ze ścianą. 
-Wcześniej nie miałaś żadnych incydentów jednak przepiszę ci coś na uspokojenie. "Aleks" niekoniecznie może obrazować miłość życia...ale na przykład potrzebę kogoś kto by cię rozumiał. 
Zapisała coś i podała mi kartkę. 
-Tutaj masz leki i... numer do rejestracji do grupy wsparcia dla osób chorych na ED. 
-Powinnam tam iść? - spytałam niepewnie. 
-Moim zdaniem tak, ale zdecydujesz sama. 
-A co jeśli ten numer też będzie biletem? - wstałam i roześmiałam się. Przy niej mogłam się spokojnie śmiać
-w tedy trzeba będzie poszukać kogoś w twojej torebce a nie w twojej głowie. - Stwierdziła również się uśmiechając i odprowadzając mnie do drzwi. 
-Jeśli będziesz czegoś jeszcze potrzebować zadzwoń. Tak przy okazji, dobrze wyglądasz
-Dziękuję - szeroko się uśmiechnęłam i wyszłam z gabinetu. Wychodząc posłałam szybki uśmiech Nikoli która rozmawiała z jakimś klientem. 

Czułam że będzie lepiej. Od razu poszłam kupić leki, kiedy to już miałam z głowy postanowiłam udać się do kawiarni niedaleko. Zajęłam miejsce przy stole niedaleko okna i obserwowałam ludzi. Przejrzałam menu i zanim się nie obejrzałam przyszedł kelner 
-Co podać? - spytał od niechcenia. 
-Coś do picia.. 
-Kawę? herbatę?
-Kawę... z mlekiem i z cukrem - w mojej głowie odezwał się głos że będę tego żałować. Po paru minutach przyszedł ten sam kelner ze słodką kawą a ja wyjęłam kartkę od Sylwii. 
Wyjęłam telefon i popijając kawę zadzwoniłam pod wskazany numer. Po paru sygnałach odezwał się do mnie męski głos 
-Dzień dobry, z tej strony doktor Pawłowicz, dyrektor fundacji i grup wsparcia dla osób cierpiących z powodu zaburzeń odżywiania w czym mogę pomóc?
Po krótkiej rozmowie zapisałam się na następne spotkanie które miało się odbyć za cztery dni, w poniedziałek. 

Czuję że będzie lepiej. Po rozmowie z Sylwią nabrałam pewności, że wszystko się ułoży. 

~~~~~~
Tutaj pojawia się moje pytanie do osób czytających moje wypociny. Czy kończyć tutaj historie Alicji? Niby miałam to w planach, a niby nie wiem jak potoczy się dalej moja wena - więc jedyne o co chce prosić to opinię czy zostawić temat tak jak jest i podjąć się czegoś nowego czy może moja Alicja ma jakiś swoich zwolenników? 

Dziękuję wszystkim którzy dotrwali do końca!

wtorek, 11 października 2016

Liebster Awords #1 + #2

Jak już nominować no to konkretnie - w dzisiejszym poście przyszłam do was z dwiema nominacjami do liebser awords które dostałam od Koala czyta i Olcii... i od razu przepraszam za spore opóźnienie - jakoś ostatnio się nie wyrabiam ^^"
Nie chciałam robić spamu samymi tagami więc postanowiłam wstawić wszystko w jednym poście... Więc, zaczynajmy
 
Pytania od Olci:

~Jaką książkę teraz czytasz? Podoba ci się?~

Jestem w trakcie Alicji i Lustra Zombie i szczerze to trudno mi oceniać bo zaczęłam ją na nowo po dłuższej przerwie XD


~Czytasz podczas jazdy np. autem, pociągiem?~

Ostatnio co raz rzadziej mi się to zdarza niestety - zasypiam z książką w ręku - ale kiedy jest okazja i mam siłę to jak najbardziej. 


~Spotykasz znienawidzoną męską postać. Jak reagujesz?~

Chyba nie mam takiej XD Każda postać w jakiś sposób mnie ciekawi zamiast wzbudzać złość.. ale jeśli serio bym kogoś znienawidziła to najpewniej wydrapałabym mu oczy ^^"

~O nie, musisz pokonać potwora morskiego! Kto będzie z tobą walczył? Możesz wybrać 3 postacie książkowe.~

Percy Jackson *kiedy masz dopiero książkę w planach ale juz wiesz że się do tego nada... :"")*
Ze znajomych mi postaci - Rose z "Akademii Wampirów", Beleth z "Ja diablica".

~Oglądasz seriale?~

Tak, co raz częściej mi się zdarza ostatnio ^^ Moim faworytem jest Faking it, Gossip Girl i Amerikan Horror story

~Ile książek liczy twoja biblioteczka?~

*patrzy na półkę, że ja mam to teraz policzyć?*
Dużo. Po prostu dużo XD mam to porozrzucane po domu plus "innym domu" gdzie odstawiam już niepotrzebne głupotki.... więc tak, dużo.


~Idziesz na randkę z jedną postacią książkową. Kim będzie ten szczęściarz/szczęściara?~

Trochę opcji jest - przepraszam nie umiem w wybieranie:
Gideon z Trylogii Czasu, Sebastiano z Poza czasem, Will z Diabelskich maszyn, Jace z Darów Anioła lub Cole z Kronik Białego Królika.... najpewniej byłoby tego więcej ale to pierwsze co przyszło mi do głowy XD


~Masz jakiegoś zwierzaka?~

Mam pieska - dokładnie Berneńskiego psa pasterskiego


~Spotykasz swoją ulubioną damską postać. Jak reagujesz?~

O dziwo tutaj wybór mam dosyć łatwy... Uwielbiam wiele postaci damskich - Rose z Akdemi Wampirów, Anne z Poza czasem, Alicje z Kronik białego królika... ale jak przeczytałam to pytanie przed oczami stanęła mi Gwendolyn z Trylogii Czasu.
Tak, poważnie uwzięłam się na te książki. A co bym zrobiła? Chciałabym z nią porozmawiać o podróżach w czasie etc. etc.
Może nie mogłabym z nią walczyć ze strzygami ale na pewno chciałabym z nią po prostu spędzić czas

~Podaj 3 blogi które lubisz czytać~

Oczywiście twój *wink* 
Ogólnie nie lubię faworyzować - każdy ma coś z autora co jest "tym czymś" i każdy blog na swój sposób może przyciągnąć. Ogólnie wszystkie blogi na jakie zwróciłam specjalną uwagę można znaleźć wśród wywiadów i moich nominacji ^^

~Otwórz najbliższą książkę na stronie 11 i przeczytaj 3 zdanie.~

 "Stara Molly zaśmiała się skrzekliwie" 
Mechaniczny książę, Cassandra Clare


Pytania od Koali:

~Ile książek czytasz średnio w miesiącu?~

ojoj~ ostatnio się zapuściłam. Nowe obowiązki mnie przytłoczyły - różnie to bywa. We wrześniu może znajdzie się jedna, a w wakacje dużo więcej. Co z resztą widać po recenzjach które ostatnio są bardzo nikła


~Ulubiona książka? (Wiem, że to trudne, ale dacie radę!)~

Jestem sentymentalna i niezdecydowana Trylogia czasu i Poza czasem. Poznałam je w tym samym czasie, i było to około 4 lata temu, dlatego tak często sie tu pojawiają. Plus są to jedne z książek które boję się czytać za często bo mi się znudzą :")

~Jaką książkę ostatnio kupiłeś/aś?~

Odpowiem zapobiegawczo *bo za dniach po nią idę xD* "Dziewczyna z Ciapągu" znaczy no z pociągu~

~Wybierasz się na targi w Krakowie? Jeśli tak o w który dzień zamierzasz być?~

Niestety nie, jeśli ktoś chciałby mnie spotkać tak btw. to niech się nawet nie pyta o inne miasta niż Warszawa -  nie mam pieniędzy ani czasu na większe wyjazdy.


~W jakim najdziwniejszym miejscu czytałaś/eś?~

ebooki czytam praktycznie wszędzie jak mam okazje.. jeju, raczej aż tak się nie uzależniam żeby czytać np. podczas spaceru czy w kinie XD jak się czyta - to się czyta a nie że wyszło się gdzieś po co innego a i tak robi się swoje

~Na czym czytasz e-booki?~

Na telefonie najczęściej ^^

~Korzystasz z wattpada?~

tak, kiedyś tam pisałam... o ile nie zapomniałam nicku to jestem tam jako Amaranthx... ale pewności nie mam :") 

~Lubisz czytać lektury szkolne?~

Niektóre są na prawdę cudne - na przykład "Oskar i pani Róża", "Mały książę" czy "Balladyna". Najbardziej chyba mnie zanudzają historyczne.. wolę coś z jakąś fabułą, punktem kulminacyjnym i refleksyjnym zakończeniem *jak poetycko, aż trudno uwierzyć że jestem na fizyce co?*

~Czym się interesujesz?~

Cosplayem, modą alternatywną, tworzeniem filmów i ubrań, grami i przerabianiem obrazów i muzyki

~W jaką postać najbardziej chciałbyś/ chciałabyś się wcielić?~

Hm... Chyba padłoby na Tessę z Diabelskich maszyn lub Rose z AW

~Czytasz książki zamiast się uczyć? Czy raczej stawiasz naukę na pierwszym miejscu?~

Aktualnie o wiele bardziej skupiam się na pracy/nauce niż na przyjemnościach... no i cóż mam nadzieję że po prostu moi czytelnicy wybaczą mi dosyć dotkliwe przerwy ale z samego bloga nie wyżyję i nie nauczę się jak sobie radzić w życiu :|

BLOGI KTÓRE NOMINUJĘ TO:

i... ciebie
Jeśli tylko jesteś młodym blogerem i bardzo chcesz wziąć udział w LA ale nie za bardzo masz jak - napisz w komentarzu a pojawisz się na mojej liście. Miłej zabawy! (sama wiem jak to jest zaczynać w szczególności w bardzo młodym wieku)

PYTANKA:
1. Jesteś ścisłowcem, humanem, językowcem...?
2. Dlaczego jesteś tutaj? Jak trafiłaś/łeś na blogspota?
3. Twoi znajomi/rodzina wiedzą że prowadzisz bloga? Czy wolisz się nie chwalić?
4. Zdarzyła ci się kiedyś "scena jak z książki/filmu"? Że zdarzyło ci się coś w życiu o czym prędzej pomyślałabyś/pomyślałbyś przeczytać niż przeżyć? Co to było?
5. Masz rodzeństwo?
6. Jakie masz plany na przyszłość?
7. W jakim jesteś wieku?
8. Lubisz czytać wiersze?
9. Jacy są twoi ulubieni autorzy i książki przez nich napisane?
10. Czym się jeszcze zajmujesz oprócz bloga?
11. Daj o sobie 5 Funfactów na dowolny temat - napisz co chcesz o sobie!

Miłej zabawy dla wszystkich i pogodnego października :)

piątek, 7 października 2016

Recenzja książki "Posłuszeństwo"

Autor: William Lavender
Seria: -----
Wydawnictwo: Obedience
Data wydania: 5 października 2011
Liczba stron: 352

"Intrygujący thriller psychologiczny, osadzony w realiach wyższej uczelni. Grupa studentów Uniwersytetu Winchester w Indianie zapisuje się na seminarium z logiki u profesora Williamsa. Kurs ów niczym nie przypomina typowych zajęć czy wykładów uniwersyteckich. Studenci przed końcem semestru, w ciągu sześciu tygodni mają rozwiązać fikcyjną zagadkę kryminalną, muszą odnaleźć pewną dziewczynę, Polly. Jeśli to im się nie uda, dziewczyna zostanie zamordowana. To zadanie ma nauczyć studentów logicznego rozumowania i analizowania rzeczywistości. Profesor Williams, postać tajemnicza i nieco przerażająca, traktuje swoje nietypowe zajęcia bardzo poważnie. Zapowiada, że będzie nadzorował pracę studentów i stopniowo, przy pomocy poczty elektronicznej, dostarczał im wskazówek co do czasu, miejsca, motywów i okoliczności, które mogą im pomóc, ale również wprowadzić w błąd. W grupie na czoło wybija się troje studentów. Nieco opryskliwy, zamknięty w sobie Brian House ukrywa rodzinną tragedię. Pilna i ambitna Mary Butler, dochodząca do siebie po zawodzie miłosnym, za wszelką cenę, kosztem innych zajęć i narażając się na niebezpieczeństwo, stara się rozwiązać zagadkę Polly.

Dennis Flaherty, pełen uwodzicielskiego uroku były chłopak Mary, zdolny i błyskotliwy, również skrywa tajemnicę - związek łączący go z Elizabeth Orman, żoną dziekana. Zauroczenie piękną Elizabeth powoli zamienia się w niezdrową obsesję. Początkowo osobno, potem wspólnie, cała trójka analizuje każdą wskazówkę, starając się oddzielić prawdę od fałszu i gorączkowo poszukując rozwiązania. Praca nad zagadką Polly staje się dla nich obsesją, a granica między fikcją a realnością coraz bardziej się zaciera. Wkrótce z przerażeniem stwierdzają, że sprawa, którą uważali za całkowicie fikcyjną, ma odbicie w rzeczywistości. Dwadzieścia lat wcześniej w podobnych okolicznościach zniknęła młoda dziewczyna, Deanna Ward, a jej morderca być może nadal znajduje się na wolności. Co więcej, Polly okazuje się istnieć naprawdę. Im więcej zyskują informacji, tym bardziej zagadka się komplikuje...

Logiczna zagadka uniwersyteckiego wykładowcy przeradza się w horror!"


Najdłuższy opis jaki chyba tutaj dodałam... ale nie da się inaczej tego skrócić XD
Dzisiejsza recenzja będzie może trochę bardziej.. obiegowa. Bo jak mam streścić szczegółowo kryminał nie zgłębiając się w szczegóły bo będę spoilerować?

Ale przechodząc do konkretów...

Moje uczucia:
Początek książki był... no widać że dogadałabym się z autorem. Ponieważ ja zawsze mam duży problem - i pisząc i czytając z początkiem. Książka może być niezwykła a historia wciągająca, ale monotonnie zrobiony początek może kompletnie zniechęcić - a najczęściej to właśnie w tedy należy przekazać jak najwięcej informacji poprzez opisy - co odejmuje dynamiczności książce.
a dlaczego dogadałabym się z Williamem? Bo od razu starał się przejść do konkretów - pomimo tego że kryminały potrzebują dużo opisów starał sie jakoś uniknąć monotonności.. co nie powiem - nie zawsze wychodziło, ale jakoś dało się przebrnąć.

Zagadka:
Kocham to, że nie spotkałam nigdzie indziej takiej historii. Tak jak 90% kryminałów to morderstwo-detektyw-rozwiązanie tak ta historia różni się... samą budową - że nic nie dzieje się w czasie teraźniejszym. Polly nie została porwana dzień czy dwa temu, nie została zamordowana przed chwilą. To już się działo i nawet nikt nie do końca wie czy w ogóle się wydarzyło.

Zakończenie:
Jak mówiłam, staram się głównie trzymać opisu uczuć i budowy książki bo boję się spoileru - co niestety zdarza mi sie dość często :")
Więc w zakończeniu powiem tylko że zasługuje ono na dużego plusa - było bardzo przemyślane, i po prostu dobre. Co nie wyklucza faktu że każdy z was może spróbować zgadnąć zakończenie samemu - bo czy nie o to chodzi w kryminałach? Mi się udało - a wy? zgadliście kiedyś jakiś kryminał?

MOJA OCENA: 9/10

sobota, 24 września 2016

Rozdział 1: Write and read

Obudził mnie irytujący dźwięk budzika. Zaspana wstałam, i podeszłam otworzyć okno. Była godzina 6:30. Miałam równą godzinę na to żeby pozbierać się i pójść na rozpoczęcie roku w nowej szkole. Chłodne powietrze wtargnęło do mojego niewielkiego pokoju i lekko mnie rozbudziło.

Przebudzona poszłam do łazienki w której na dobry początek przywitała mnie piękna liczba 47,1. Trzy dziesiąte mniej niż wczoraj, dla mnie oznaczało to tyle, że w miarę szybko będę musiała pożegnać nową klasę na rzecz szpitala psychiatrycznego.
Pomimo tego nie bałam się. W wieku 18 lat mam już zaliczone 3 wizyty w psychiatryku, niezły bilans. Nie bałam sie również tego pięknego dnia - pierwszego września. Nawet śmiałam się z tego jak inni się tym przejmowali. Ja miałam poważniejsze zmartwienia, a przynajmniej tak mi się zdawało. Bo w końcu jak mogłabym myśleć o maturze kiedy nie wiem co zjem na drugie śniadanie?
Moją jedyną obawą były pytania. Źle się czujesz, od kiedy chorujesz, dlaczego nie chcesz tego zjeść... nie zawsze znałam odpowiedź, i nie zawsze chciałam odpowiadać, a to jak ludzie się na mnie patrzyli pytając humoru mi nie poprawiało.

Gwiżdżący czajnik przerwał moje rozmyślanie... nawet nie pamiętam kiedy go nastawiłam. Zrobiłam sobie kawę - bez mleka, bez cukru - jak zawsze. Na ten poranek miałam już przygotowany jadłospis, ugotowane białko jajka, cienka kromka chleba i dwa plastry pomidora. Po zjedzeniu ubrałam się w elegancką czarną sukienkę na krótki rękaw. Przyjrzałam się swojemu odbiciu. Co raz bardziej przypominałam szczura. Wypadające włosy, podkrążone oczy, szara skóra. Wzięłam głęboki wdech i wyszłam z domu. W drodze na przystanek spotykałam sporo osób. O ile pytania były problematyczne, to widząc wytrzeszcząjce oczy młode kobiety czułam się.. lepsza. Lepsza bo chudsza. Dotarłam na przystanek w dobrym humorze. Rozejrzałam się. Nikogo oprócz mnie nie było... chociaż już nie raz słyszałam że liczę się za dwie - za mnie i za moją przyjaciółkę anorexie nervose.
Dlatego kolejną moją obawą było brak miejsca dla Anoreksji. Nie chciałam jej obecności, z wielką chęcią bym się jej pozbyła - tak samo każdy inny. Nikt nie chciał zaprosić anoreksji do kina czy na imprezę dlatego nikt nie zapraszał także mnie. Taka niepisana zasada... jednak obawiałam się że nie będzie dla niej miejsca. Hipokryzja.

Autobus przyjechał a ja razem z innymi ubranymi w typowy "strój galowy" uczniami pojechałam do szkoły. Droga trwała 10 minut, w tym czasie nikt sie do mnie nie odezwał ale czułam na sobie spojrzenia innych. Wyszłam jako pierwsza z autobusu i szybkim krokiem skierowałam się w stronę wejścia do szkoły. "Najpierw sala gimnastyczna" pomyślałam. Byłam przed czasem - wszystko miało się zacząć o 8, więc miałam jeszcze jakieś 10 minut... jednak nie miałam humoru na zapoznawanie nowych osób. Na sali miejsca były podzielone ze względu na klasę - szybko znalazłam swoją - 3C.

Zajęłam najbardziej oddzielone od innych miejsce. Nikogo tu nie znałam i nikt nie znał mnie - oni wiedzieli że po trzech latach przyjdzie do nich ktoś nowy do klasy, a ja że muszę się ogarnąć inaczej nawet nie spamiętam ich imion a pójdę do szpitala. Poczułam skurcz w żołądku... nie z głodu a ze stresu. Może jednak trochę się bałam.

Moje przemyślenia przerwał dzwonek - znak że zaraz cała uroczystość się zacznie. Do sali zaczęli wchodzić uczniowie i zajmować swoje miejsca. Mój strach nie ustępował, starałam się zapamiętać jak najwięcej twarzy osób siadających na miejscach mojej nowej klasy. Byłam na tyle oddalona że praktycznie nikt nie zwracał na mnie uwagi. Jednak to się zmieniło kiedy do sali wszedł on - wysoki, dobrze zbudowany blondyn z tunelami w uszach... od razu odwróciłam głowę - nie chce żeby ktoś mi się podobał. Jasne, fajnie by było kogoś mieć, cieszyć się życiem i obecnością kogoś ale nie teraz... matura, przeprowadzka, anoreksja, nowa szkoła, nowa klasa... to za dużo. Ukradkiem spojrzałam na chłopaka i zauważyłam że on również się na mnie spojrzał i... uśmiechnął. To było bardzo dziwne - no przynajmniej dla mnie - ale i tak odwzajemniłam uśmiech. Może i to zły pomysł ale potrzebuje kogoś poznać. Postanowiłam że z tą szkołą tak szybko sobie spokoju nie dam - jasne będzie trudno kiedy sama sobie kopiesz grób ale muszę dać radę.

Ku mojemu zaskoczeniu chłopak zaczął iść w moją stronę. Zajął miejsce koło mnie i.... w tym momencie weszła dyrektorka szkoły i zaczęło się uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego. Przez całą uroczystość mój nowy "kolega z klasy" nie odezwał się do mnie nawet słowem, a ja zaczęłam się zastanawiać dlaczego się do mnie uśmiechnął... może rozbawił bo mały szczurek w czarnej sukience?

Rozpoczęcie nie trwało długo. Nikt oprócz mnie nie był tu pierwszy raz, parę słów o maturze, o wyborze studiów i o tym że powinniśmy się przyłożyć do tego roku bo od niego zależy nasze dalsze życie... tyle że ja nie umiałam się skupić na dalszym życiu, moje myśli były skupione tylko wokół dzisiejszego popołudnia, ponieważ mój ojciec stwierdził że z okazji rozpoczęcia klasy maturalnej gdzieś mnie zabierze. Jednak po nim nie mogłam się niczego spodziewać - wie że jestem chora, ale to mu nie przeszkadza w wepchnięciu mnie do pizzeri. Tak, moja kochająca rodzina dla której anorksja jest wymysłem zbuntowanej nastolatki, nie ma nic lepszego.

W końcu nadszedł koniec rozpoczęcia. Nie mieliśmy potrzeby przenoszenia się do sal z profesorami, żeby jeszcze coś dopowiedzieć. Wszystko było dla wszystkich jasne. Uczniowie zaczęli się zbierać, witać, ściskać... i w tedy zaczęli zauważać mnie. Widziałam to, każdy taskował mnie wzrokiem, może wcześniej ignorowali kogoś nowego ale teraz ciekawość wzięła górę. Również chłopak koło mnie przestał mnie ignorować i w końcu odezwał się lekko zachrypniętym głosem:
-To ty jesteś tą nową uczennicą?
-Tak, przeniosłam się z Wrocławia
-Fajnie - uśmiechnął się - Jestem Aleks, miło w końcu zobaczyć kogoś nowego.
-Alicja - podałam mu rękę i lekko się uśmiechnęłam. Był serio miły i bardzo ciepły. Chyba polubię tą szkołę
-Długo już mieszkasz w Łodzi? - zagadał wychodząc
-Od niedawna.. jakieś dwa tygodnie. Dostałam od rodziców niewielką kawalerkę i jeszcze nie zdążyłam się nawet do końca ogarnąć z mieszkaniem.
-Jeśli będziesz potrzebować pomocy to chętnie się zgłaszam. Ja tu mieszkam od urodzenia a od ponad roku wynajmuje sam mieszkanie żeby mieć trochę wolności...
Rozmowę przerwała nam niewysoka farbowana blondynka.
-Przepraszam - zaczęła lekko pretensjonalnym tonem - ty jesteś nowa?
-Taa, każdy tak samo zaczyna rozmowę - zaśmiałam się
-Dobra, nieważne. Czemu masz anoreksje?
Zatkało mnie. Nie wiedziałam czy mam się śmiać, nakrzyczeć na nią czy zignorować.
-Bo Bóg tak chciał - odpowiedziałam dyplomatycznie. Nie wierzyłam w Boga, byłam w stu procentach agnostykiem. Ale co innego miałam powiedzieć? Bo rodzice się rozwiedli? Bo straciłam jedną ważną osobę w moim życiu przez głupie samobójstwo? Niektóre historie nie mają dokładnie zarysowanego początku, środka ani końca.
-Wariatka i patologiczna katoliczka - zaśmiała się cynicznie.
-Odpuść jej Kamila - wtrącił się Aleks zabierając mnie od jedynej, ja na razie, nieprzyjemniej osoby tego dnia.
-Obrońca sierot - usłyszałam tylko mruknięcie ze strony dziewczyny, która odwróciła się i odeszła w innym kierunku.

-Nie przejmuj się nią - zaczął - jest okropną... szmatą. Po prostu, nie toleruje niczego ani nikogo co się rusza.
-Zawsze ktoś taki się znajdzie - nie zdenerwowała mnie. Na prawdę nie przejmuje się już takimi ludźmi, a złość z powodu pytania zazwyczaj szybko się ulatnia - Jestem przyzwyczajona tak szczerze... bardziej mnie ciekawi czemu ty jesteś taki miły? Sam widzisz że coś ze mną jest nie tak.
-Tak na prawdę z każdym jest coś nie tak - powiedziawszy to podciągnął rękawy koszuli tak że mogłam dostrzec blizny po nakłuciach i głęboką zabliźnioną ranę tuż przy żyle, zrobił to niby niechcący ale wiedziałam że chciał mi cos pokazać. Nie tylko ja tu byłam nienormalna.
Kaszlnął lekko
-Masz jakieś plany na dzisiejszy dzień? - zapytał
-Tak, idę sie spotkać z ojcem, a wieczorem będę najpewniej ogarniać dom.
wyjął z kieszeni długopis i kawałek kartki
-Nie chce być nachalny - mówił pisząc - ale jakbyś potrzebowała pomocy przy ogarnianiu domu, zadzwoń okej? - podał mi kartkę z numerem telefonu.
-Pewnie dziękuję - dziwnie się czułam. Miałam wrażenie że wszystko się zaraz rozsypie. Nie miałam teraz głowy ani czasu na jakieś słodkie rozmowy, randki i kolejne miłosne rozczarowania i wolałabym postawić już sprawę jasno.. jedyne czego sie bałam to tego że wyjdę na debila i okaże się że o niczym więcej nie myślał. Wolałam nie ryzykować - wątpię żebym dzisiaj miała czas ale kiedyś chętnie zadzwonię
-Trzymam za słowo - uśmiechnął się - i jeszcze jedna sprawa... nie chce żebyś źle się czuła z tym że mi się spodobałaś. Chce być tylko miły dla kogoś nowego kto wydaje się być normalniejszy od naszej teraźniejszej klasy... jeszcze się przekonasz o czym mówię
-Jasne, dziękuję - powinnam ciszej myśleć - Zobaczymy jutro. Muszę się już zbierać na razie
Pomachałam mu i prawie wybiegłam z budynku. Niedaleko szkoły był park. Usiadłam na jednej z ławek i rozpłakałam się. Ze szczęścia, smutku, złości, przez anoreksje, Aleksa, Kamile, rodziców. Ja normalna? Jeszcze się okaże.

~~~~~~~~~

czwartek, 15 września 2016

Nie-recenzja książki "Kot który... czytał wspak"




Po pierwsze moi drodzy - dlaczego nie recenzja i jak to się stało? 
Nie-recenzja wpadła mi do głowy przy tej książce ponieważ... nie umiałam przez nią przejść. Postanowiłam że ją przeczytam i napisze recenzje a tak na prawdę męczyłam sie ponad miesiąc nawet nie z połową i.. nic. Wywrotka. Dosłownie, sięgnęłam po krótszą, lepsza i przyjemniejszą ksiązkę - "Wywrotkę"... ale co zrobić ze zmarnowanym czasem? Jestem do tyłu przez tytuł z którego nie-umiem-napisać-receznji
I tak to macie rozumieć. Pierwsza część kota zachęciła mnie tym że to "Kryminał na miarę Agathy Cristie" a tak na prawdę to z nią to się nie może równać. Zrozumiem jeśli znajdę jakiegoś fana tej serii na moim blogu jednak ja nie przebrnęłam przez pierwszą część bo po prostu było to nudne, przymulające i możecie pokochać tą książkę.... Jeśli cierpicie na bezsenność, potrzebujecie usypiacza, pod bokiem macie ciepłą herbatkę i kocyk. 

A teraz sprawa do was - czytaliście? Jest ratunek? Czy po prostu ja jestem na tyle wymyślna i szybko się nudzę że nie potrafię zgłębić się w coś takiego?



*informacyjnie -nie-recenzje będa krótsze ponieważ nie czuję potrzeby reklamowania danej książki 
-ksiażki z nie-recenzji nie zostały przeczytane więc nie moga zostać poddane jakiejś... "Głębszej analizie"? Typu zachowanie bohaterów itp. 
-to że ja nie potrafilam przebrnąć przez ksiązkę nie znaczy że wam się nie uda. A to że ja ją znielubiłam,a ty pokochałeś nie oznacza że jedna strona nie ma racji :) Wszystko ma plusy i minusy*

Wiem że ostatnio mało piszę... ale no - egzaminy, praca, szkoła... nie nadążam :") postaram sie ustatkować :)

See you

piątek, 26 sierpnia 2016

Nowe wyzwanie

Hej - to znowu ja. I... znowu nie mam dla was recenzji tylko kolejną akcję - fajnie co? Prowadzić bloga z recenzjami na którym okazjonalnie publikuje się recenzje :"") 
Ale do rzeczy - ostatnio rzuciła mi się w oczy akcja "Write and read" *<- zainteresowanych zapraszam po szczegóły*

No i tak obijała mi się parę razy, niby wiedziałam o co w tym chodzi niby to jakoś ignorowałam bo nie miałam czasu.. aż zauważyłam że w sumie część osób o tym pisze, jeszcze większa bierze w tym udział - i tak oto zgłębiłam się w fenomen akcji i.. jestem pod wrażeniem :)

Jedno słowo, jeden rozdział.

To chyba najłatwiej określi o co w tym chodzi. Dostajemy słowo - rzecz, bohatera or smf - do tej drobnostki piszemy przynajmniej jeden rozdział - i tak co miesiąc. Rozdziały powiązane być nie muszą *co tak szczerze jest dla mnie dużym udogodnieniem bo nie jestem dobra w kończeniu zaczętych wątków* 


Nic was nie trzyma


Jeśli już zapiszecie się do akcji, możecie w dowolnym momencie przestać i wrócić do pisania -  co moim zdaniem jest dobrym pomysłem, daje większą swobodę i daje czas na nabycie weny ^^

Ja już się zapisałam - a wy? Jesteście zainteresowani? Po więcej informacji jeszcze raz zapraszam na bloga "Czytanie naszym życiem"

xoxo


wtorek, 23 sierpnia 2016

Wywiad z Cynthią Ann - autorką bloga Dolina książek

 Kto z nas nie chciałby się znaleźć w dolinie książek? Teraz macie okazje! 
Zapraszam do przeczytaniu wywiadu z Cynthią Ann miłośniczką gór i książek a także autorką bloga "Dolina Książek" 



Długo decydowałaś się na bloga? Czy była to kwestia chwili i myśli "a założę sobie bloga"?
Bloga założyłam dokładnie 13 marca 2016 r, ale dużo wcześniej zaczęłam myśleć o założeniu go. Nie wiem dlaczego tak długo zwlekałam z tym. Może było to spowodowane tym, że bałam się o brak pomysłów, motywacji, chęci...

Jakie blogi czytasz najchętniej?...
Najchętniej czytam blogi książkowe, ale takie na których nie pojawiają się same recenzje, lub same TAGi.

... A jakie książki? 
Uwielbiam kryminały, horrory i powieści obyczajowe. Sięgam również po fantastykę.

Masz ulubionego autora?
Ulubieni autorzy.. Nawiązując do poprzedniej odpowiedzi wymienię autorów moich ulubionych gatunków. A więc jest to Agata Christie, Stephen King, Lucy Maud Montgomery i J.K. Rowling.

Czy blog i domena blogspot był twoim pierwszym pomysłem czy może myslalas najpierw o czym innym? Np. O vlogach, pingerze etc etc.
Nigdy nie czułam się na siłach, aby nagrywać vlogi o książkach. Nie lubię mówić do kamery i dużo łatwiej przychodzi mi pisanie. Jak chciałam założyć bloga, to od razu pomyślałam o blogspocie. Wydał mi się łatwy w obsłudze w przeciwieństwie do wordpressa.

Jakie są twoje plany na przyszłość? 
Moje plany na przyszłość są następujące: prawdopodobnie niedługo sowa doręczy mi list, więc rozpocznę naukę w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Co prawda do rozpoczęcia szkoły mało czasu,sowy nie ma, ale nie martwię się. A tak już całkiem na poważnie chciałabym zdać maturę i egzamin zawodowy z hotelarstwa, który mam w styczniu. Później chciałabym iść na studia pedagogiczne.

Masz swoje ulubione wydawnictwa? Chciałabyś nawiązać z jakimś współpracę?
Lubię wydawnictwo Media Rodzina, Prószyński i S-ka oraz Wydawnictwo Literackie. Z nimi chciałabym nawiązać współpracę, ale nie mam zamiaru do nich pisać. Piszę o książkach z pasji, a jeżeli jakieś wydawnictwo będzie chciało podjąć współpracę ze mną, to będzie to dla mnie nagroda za trud i poświęcony czas dla bloga.

Chciałabyś kiedyś sama coś napisać? Czy jednak jesteś tylko w czytaniu? 
Wszyscy mówią mi, że mam bujną wyobraźnię, chociaż ja tak wcale nie uważam. No dobra, może troszkę.. No dobrze, już dobrze. Przyznaję, mam bujną wyobraźnię, czasem nawet za bardzo. Wolę jednak czytać książki i wyobrażać sobie to, co dany autor wymyślił.

Kto cie zmotywował na początkach bloga? 
Moja młodsza o 3 lata siostra Zuzia i mama. Pytały jak mi idzie, czy mam nowe komentarze, obserwatorów. Namawiały do pisania. To było bardzo miłe i dzięki nim nie porzuciłam blogowania po paru dniach.

Masz kogoś kim się inspirujesz?
Inspiruję się booktuberami. Ileż oni mają pomysłów i energii.... Staram się wymyślać coraz to nowe posty na blogu, tak aby zachęcić czytelników i właśnie osoby z booktuba dają mi inspirację do tworzenia.

Dziękuję Cynthi za wywiad, was wszystkich jeszcze raz zapraszam do Doliny Książek i zachęcam do komentowania i obserwowania zarówno mojego bloga jak i przyszłej Pani Pedagog ^^

niedziela, 14 sierpnia 2016

"Ta książka powinna" TAG + mała reklama

Witajcie, tym razem przychodzę do was z tagiem do którego zostałam nominowana przez Olcię - na jej blogu znajdziecie posta z odpowiedziami jej i "jeszcze jednej osoby *której zdradzić nie chce przeczytajcie sami*" zainteresowanych zapraszam <klik>

A teraz nie przedłużając, zapraszam na TAG!

1. Ta książka powinna mieć kontynuacje

 Hmm... w sumie nie przychodzi mi nic konkretnego na myśl. Boli mnie ilość książek w serii "poza czasem" ale tu nie zapeszam bo może autorka czymś nas zaskoczy.
 Tak to również chętnie bym przeczytała coś z bohaterami "I nie było już nikogo" - ta książka na prawdę uzależnia i moim zdaniem była to lepsza książka Agaty, szkoda że już nic nie stworzy </3

2.Ta książka powinna mieć serię Spin-off.

Trylogia czasu. Co do tego jestem pewna - uwielbiam te książki już od paru dobrych lat i na prawdę cieszyłabym się z takiej serii.. a byłoby o czym pisać tak na prawdę.. aż szkoda że autorka nie przystała na ten pomysł XD pisałam do niej nawet e-maile z propozycją stworzenia czegoś podobnego ale według niej ta seria miała się tak skończyć. Szkoda.

3. Ten autor powinien pisać więcej książek.

Ciągle ubolewam nad ilością powieści Evy Voller. Trzy książki to na prawdę nie to na ile ją stać, uwielbiam jej styl - dlatego Poza czasem należą do moich ulubionych książek 

4. Ten bohater powinien wybrać kogoś innego.

Tutaj nie przychodzi mi nikt konkretny na myśl. Może Basia z "wywrotki"[spoiler]
bo w sumie brak wyboru też jest jakimś jej wyborem. Moim zdaniem nie powinna aż tak siedzieć zamknięta w swoim ideale ale otworzyć się na kogoś kto może stać się taki dla niej. 

5. Ta książka powinna mieć inne zakończenie.

Nic świeżego tutaj podać za bardzo nie mogę... pamiętam że chyba zakończenie "Kawy z kardamonem" mi nie podpasowało ale co do tego też pewna nie jestem ^^" po prostu ostatnio aż za często godzę się z zakończeniami

6. Ta książka powinna być zekranizowana jako film.

Za dużo już marnych podróbek książek fantasy. Niech reżyserzy zabiorą się za "Dietę [nie] życia" - albo może sama się za to zabiorę jako przyszła reżyserka.
Mógłby być to realny i działający na emocjach film o zaburzeniach odżywiania... ale nie, bo trzeba robić komercje i zabierać się za wszystko co fantasy bo na to się ludzie łapią :")

7. Ta książka powinna być zekranizowana jako serial.

Boję się że ludzie by mi w tedy zniszczyli kolejną ulubioną serię ale "Kroniki rodu Drake'ów"
Zrobione dobrze odniosłyby sukces

8. Ta książka powinna być zapisana z punktu widzenia jednej postaci.

Nie przychodzi mi tu nic konkretnego na myśli. Jedyne co mi się narzuca to kroniki z poprzedniego pytania.. ale w tej książce dobrze to zrobiło.

9. Ta książka powinna mieć inną okładkę

Lektury szkolne (te z opracowaniami. Nie cierpię)
i pierwsza wersja Darów Anioła. Masakra, Diabelskie maszyny zachowały się lepiej - ale tutaj również druga wersja jest lepsza. I to o wiele







10. Ta książka powinna zachować pierwotną okładkę


Moim zdaniem okładki filmowe są beznadziejne bo narzucają pewną myśl.. Nie wiem czemu ale najbardziej chyba nie podpasowała Saga Zmierzch. Tak, jak na przykład dla książki "Zanim się pojawiłeś" autorzy okładki filmowej odwalili kawałek dobrej roboty tak tutaj... nie pasuje mi do tego. Oryginalne były takie, ciche, tajemnicze - nic nie mówiły, po co, dlaczego i na prawdę mi się podobały.



11. Ta seria powinna zakończyć się po pierwszym tomie.

Jestem fanką wielotomowców... więc może nie na pierwszym ale na "pierwszych" - "Wampiry z Morganville". Dawno tego nie czytałam ale zdaje mi się ze od pewnego momentu autorka stara się zakończyć jeden problem i jednocześnie dowalić drugi - kompletnie nie mający sensu - byle żeby podtrzymać książkę.
Dlatego czytając w połowie X-ciątego tomiku zrezygnowałam z przejedzenia. 

Jeszcze raz dziękuje za nominacie Olci, ja sama nominuję Cynthie Ann z bloga Dolina Książek oraz... każdego kto to przeczyta i ma ochotę zrobić ten TAG! Tylko pamiętajcie żeby podzielić się swoimi odpowiedziami linkiem do posta w komentarzu ^^

A teraz - jak widzicie - chciałabym zrobić małą reklamę.
Ten blog jest głównie o książkach i blogach.. Jednak chciałabym się zająć czymś innym niż tylko tym - dlatego założyłam nowy blog. Są tam bardziej aktualne informacje o mnie, o tym co myślę na jakiś temat, tagi więc jeśli bylibyście ciekawi - zajrzyjcie - <klik> chętnie przyjmę wszystkie rady, komentarze, obserwacje etc. etc ^^ 

Zapraszam do komentowania posta, obserwacji i miłej zabawy z TAGiem ^^