wtorek, 26 lipca 2016

Darmowe książki dla blogerek!

Witajcie w ten piękny...ee... wieczór? noc? hm... w tą piękną *prawie* wczesną-poranną godzinę!
Przy okazji miłego dnia - nie zależnie o której godzinie ani dnia to czytacie. 

Przychodzę do was z nową akcją, o której dowiedziałam się od Olci z bloga "Złodziejka zapisanych stron" (jeśli to czytasz to z całego serca pozdrawiam i dziękuję za post - gdyby nie ty nie wiedziałabym o tak wartościowej akcji)

Z początku miałam wątpliwości... ponieważ akcja była opublikowana w 2015... ale z tego co mi wiadomo - trwa dalej!

Więc o co dokładnie chodzi?
Akcja jest organizowana przez Wydawnictwo Wymownia - wszystko co trzeba wiedzieć znajduję się na stronie http://wymownia.pl/darmowe-ebooki-dla-blogerek/ macie tam opisane krok po kroku co należy zrobić. 
Akcja ma na celu "wypromowanie" czytelnictwa... w zamian za ogłoszenie tej akcji - blogerki i blogerzy będą dostawać darmowe ebooki!

Na prawdę jest to darmowe czy jednak "darmowe" - trzeba coś robić w zamian?
Nie. Przynajmniej z tego co mi wiadomo, akcja jest w 100% darmowa i ma na prawdę na celu wypromowanie czytelnictwa - nie jakiegoś produktu. 

"Boję się że mój blog jest za mało popularny" 
No cóż... ja też ;) 
Nie znalazłam tam NICZEGO co by wskazywało na jakiekolwiek ograniczenia - więc nie ma się co bać, nawet płeć nie stanowi przeszkody! 
Więc nie ważne czy masz 100 czy 1000 wyświetleń - takie akcje są warte zachodu! 

Zachęcam każdego do wzięcia udziału - sama jestem fanką ebooków bo nie zawsze mam przy sobie książkę, a bez telefonu się nawet nie ruszam... a moim zdaniem taki sposób promowanie czytania jest bardzo skuteczny.
A wy co sądzicie o tej akcji? Przyłączycie się? 

poniedziałek, 25 lipca 2016

Wywiad z autorką bloga "Stylizacje, moda, uroda"

"Uśmiechnięta trzynastolatka, zafascynowana fotografią. Uwielbia astronomię i informatykę. Blogowanie sprawia jej niesamowitą radość." W taki sposób opisuje siebie Natalia - autorka bloga "stylizacje, moda, uroda".

Natalia zaczęła blogować w kwietniu 2014 kiedy miała 11 lat - i to właśnie z nią postanowiłam przeprowadzić kolejny wywiad.



Czy masz kogoś kim się inspirujesz? 

Tak, bardzo lubię inspirować się blogami: mypinkplum i jestrudo. Często, gdy wena mnie opuszcza zaglądam tam po dawkę świeżych pomysłów.

Mawiają, ze początki bywają trudne... A jak ty wspominasz początki bloga i pisania?

O jej. Wtedy jak większość początkujących nic nie potrafiłam. Zrobiłam jakiś nagłówek w Paincie, dodałam najprostszy szablon. Pisząc wchodziłam na różne strony kopiowałam tekst i uważałam to za gotowy post. Oczywiście nie było tam żadnych komentarzy, nikt o moim blogu nie wiedział. Zdjęcia były ściągane z grafiki Google, bez żadnego źródła. Gdy dodałam już zdjęcie mojego autorstwa były one słabej jakości, nie ostre. Z czasem zaczęłam bardziej przykładać się do mojej strony. Teraz uważam, że blog wygląda dużo lepiej, choć wciąż dążę do jego polepszania.

Skoro wiemy już o przeszłości to może powiesz coś o przyszłości i swoich planach w stosunku do bloga? Jakieś konkretniejsze zmiany?


Ostatnio zmieniłam delikatnie design, choć może jeszcze coś ulepszę. Myślałam również nad wykupieniem domeny, ale muszę wymyślić jak najlepszą i najbardziej pasującą nazwę. Oczywiście chcę, by zdjęcia i tekst były jak najlepsze, dlatego ciągle się uczę.


Co jest największą przeszkoda w pisaniu postów? 

Sądzę, że są to "goniące terminy". Wiem, że bloga powinno się pisać dla pasji, przyjemności, ale ja lubię, gdy wszystko dopięte jest na ostatni guzik. Wymyśliłam sobie, że posty chcę dodawać tylko w piątek, ale czasami z różnych powodów dodawałam je dzień, a nawet dwa dni później. W najgorszym wypadku pozostawiałam blog bez wpisu. Drugą sprawą jest brak weny. Łączy się to trochę z pierwszym punktem, bo gdy nie mam weny, to nie napiszę posta, więc jeśli przez długi czas moją głowę opuszcza kreatywność to wpis nie zostanie dodany.

Jaka jest twoja ulubiona książka? Dlaczego akurat ta? 

Moją ulubioną książką jest "Marsjanin". Opowiada o pozostawionym na Marsie astronaucie. Można się z niej dużo nauczyć, a przy tym jest świetną komedią. Zdecydowanie polecam każdemu, a w szczególności tym zafascynowanym astronomią.

Twoi rodzice wiedza o blogu? Co o tym myślą? 

Wiedzą. Moja mama twierdzi, że fajnie piszę, tata również. Jednak źle się czuję wiedząc, że oni mogą przeczytać wszystko co napiszę. Na szczęście nie wchodzą tam często.

Jakie trudności spotkałaś podczas swojej "blogerskiej kariery"? Co było największym wyzwaniem przed którym stanęłaś podczas tego czasu - czy może wszystko szło bezproblemowo?

Sądzę, że była to pierwsza współpraca. Dostałam wtedy ofertę od Dresslink. Nie wiedziałam co mam zrobić. Poszłam do brata, powiedziałam mu o blogu. Później musiałam powiedzieć rodzicom. Jakie to było wyzwanie. Nie chciałabym tego przeżywać jeszcze raz. Moi rodzice są tacy, że lubią wszystko wiedzieć, więc mama od razu chciała go zobaczyć i przeczytać. W końcu zgodziła się na warunki współpracy i w ten sposób dostałam swoją pierwszą paczkę. To chyba jedyna i największa trudność.

Skąd pomysł na taka tematykę bloga? 

Tak naprawdę to tematyka nie jest ściśle określona, jest jakby "typowym blogiem nastolatki". Teraz chciałabym by blog coraz bardziej wchodził w tematykę fotograficzną, ale nie wyłącznie. Po prostu byłaby ona taką osią tematyczną.

Temat już znamy... Wiec może skąd w ogóle pomysł na bloga? 

Teraz będzie trochę zabawnie. Swego czasu grałam w MovieStarPlanet. Spokojnie, to było dosyć dawno. Ale wtedy usłyszałam, że ktoś chce sobie założyć bloga o tej grze. Ja też postanowiłam, że tak zrobię. Robiłam tam różne stylizacje z tej właśnie gry. Oczywiście nie był na takim poziomie jak ten, (bo teraźniejszy oczywiście jest na najwyższym poziomie!) ale jakoś tam szło. Później stwierdziłam, że chciałabym zrobić coś innego. Założyłam obecny blog i tak to się potoczyło.
Jeśli ktoś chciałby wiedzieć bloga z MSP już od dawna nie ma, ale informacja dla ciekawskich: blog nazywał się nataliusz128-my-msp.blogspot.com. Kreatywnie :D


Na koniec chciałabym usłyszeć o twoim największym "blogowym" sukcesie jaki osiągnęłaś.
  
Nie uważam, że było jakoś dużo takich sukcesów, ale jak dla mnie największym było osiągnięcie 100 obserwatorów. Jak ja się wtedy cieszyłam. Uczucie, że aż tyle osób chce czytać  to co napisze jest naprawdę cudowne. Drugim były współprace. To, że ktoś chce współpracować ze mną "nieznaną, małą blogerką" jest naprawdę świetne. Wiem, że takie firmy współpracują z tysiącami blogów, ale dla mnie to ogromne wyróżnienie.


I to tyle - mam nadzieję że przybliżyłam wam nieco osobę Natalii - zapraszam na jej bloga -> stylizacje, moda, uroda  gdzie możecie poczytać o na prawdę różnych i ciekawych rzeczach.

Pamiętajcie, że jeśli macie propozycje do wywiadu - śmiało komentujcie post lub stronę "wywiady"

Dziękuję Natalii za wywiad, to była miła odmiana - jeszcze raz polecam bloga i autorkę i już się z wami żegnam. Do następnego posta.

środa, 20 lipca 2016

Recenzja książki "Alicja w Krainie Zombie"

Autor: Gena Showalter
Seria: Kroniki Białego Królika - tom 1
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania:25 września 2013
Liczba stron: 512

"Żałuję, że nie mogę się cofnąć w czasie i postąpić inaczej w wielu sprawach.
Powiedziałabym swojej siostrze: nie.
Nigdy nie błagałabym matki, by porozmawiała z ojcem.
Zasznurowałabym usta i przełknęła te nienawistne słowa.
Albo chociaż uściskałabym siostrę, mamę i tatę po raz ostatni.
Powiedziałabym, że ich kocham.
Żałuję... tak, żałuję"

Jej ojciec miał rację. Potwory istnieją… By pomścić śmierć rodziny, Alicja musi się nauczyć, jak walczyć z zombi. Nie spocznie, dopóki nie odeśle każdego żywego trupa z powrotem do grobu. Na zawsze.

 Opis opisu:
Pierwszą rzeczą którą chciałam poruszyć jest...opis. Zazwyczaj się do niego nie przyczepiam ale tutaj mam bardzo mocne wrażenie że jest źle napisany. Podnosi emocje i wprowadza nastrój... ale zdaje mi się że podczas czytania tej książki czułam coś innego...
Tak jakbym czytała opis i czuła np. szczęście a podczas książki smutek - nie umiem skojarzyć tych dwóch rzeczy. 

Moje uczucia: 
Książka ogólnie jest z tych które wciągają na parę godzin... i tak prawdę mówiąc sięgnęłam po nią bo miałam przed oczami Alicję w Krainie Czarów - motyw który kocham ponad życie... ale..
właśnie ale, książka moim zdaniem jest genialna tylko dlatego - że lubię sceny cute couple - na co dzień może i nie ale książki z elementami miłosnymi lubię.
Jednak jeśli ktoś spodziewa się 500 stron nawalanki z zombie to trochę się zawiedzie.
Na pierwszym miejscu tutaj stoi życie Alicji, potem romans i tajemnica i dopiero potem zombie. 

Bohaterowie:
Wolałabym się nie rozpisywać zbytnio w tej rubryce bo mogłabym bardzo zaspoilerować a tego nie lubię.
Powiem jedno - uwielbiam autorkę za to że mamy podobne upodobania co to wyglądu postaci i zachowania - głównie męskich. Grupa Cole'a moim zdaniem idealnie się wpasowała w ta historię ale csii... ja nic nie mówię o żadnej grupie!

Historia: 
Tak jak wspomniałam miałam odruch Alicji - jeśli coś jest związane chociaż tytułem z Alicją, biere.
Ale trafiłam na świetną książkę którą mam nadzieję kontynuować, jednak no.. sama w sumie trochę żałuję że autorka nie przeciągnęła wątku miłosnego tylko był tak dany żeby zadowolić dziewczyny które po prostu są wkręcone w romansy... co jest minusem ale i plusem bo robi tę książkę bardziej uniwersalną (i lepiej sprzedajną - komercja wszędzie)

MOJA OCENA: 8/10 + The best books

czwartek, 14 lipca 2016

Recenzja książki "Dieta [nie] życia"

                    

Autor: Karolina Otwinowska, Agnieszka Mazur
Seria: ------
Data Wydania:xx 2009
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 198       






Moja opinia: 
Ta książka wywiera wpływ. Osoba czytająca momentalnie czuje się jak anorektyczka. Temat zaburzeń odżywiania jest mi dość bliski - i pomimo tego, że nie umiem czytać biografii ani innych książek na podstawie czyjegoś życia - anoreksja przyciągnęła mnie na tyle że przemknęłam przez książkę w przybliżeniu dwa dni.
 
Karolina - autorka i ex anorektyczka. Postanowiła opisać historię choroby i wszystkiego co przeżywała. Moim zdaniem książka ta zasługuje na większy rozgłos niż ma. Książka opowiada o jej walce z chorobą i o życiu z wielkim napisem "anorexia nervosa" na duszy i ciele

Czy książka była bez wad:
Nic nie jest idealne. Niektóre rzeczy bardziej mi podpasowały inne mniej ale najważniejsze jest moim zdaniem to że książka spełnia swoją rolę 

Zakończenie:
Na końcu książki autorka poruszyła temat dzięki któremu ta książka powinna zyskać miano lektury szkolnej. Genezy choroby.
To coś o czym zazwyczaj się zapomina. Skąd anoreksja? chce być modelką?
Nie. Choroba ta może być spowodowana nawet czymś jak np. śmierć kochanego psa. I warto pamiętać o jednym - osoby cierpiące na ED (eating disasters) nie zawsze są wychudzone, a osoba ważąca 200 kg i 20 kg potrzebuje takiej samej pomocy.


MOJA OCENA: 9/10 +The best books