piątek, 21 lipca 2017

Nie lubię gdy ktoś mnie ignoruje

Witajcie! 
Dzisiejszy post będzie może pół pogadanką pół tłumaczeniem - ostatnio na moim blogu jest masakryczny zastój. Przyznaję że ostatni miesiąc nie był dla mnie dobrym miesiącem - szkoła, praca, brak czasu... przepraszam. Nie raz już słyszałam że nie powinnam czuć takiej presji żeby pisać jak najwięcej a gdy coś pominę od razu przepraszać - ale po prostu źle się z tym czuję. 
Więc co oznacza temat posta? O drugiej sprawie przez którą tak rzadko potrafię zebrać się do postu. Od jakiegoś miesiąca zbieram się żeby napisać post typowo książkowy żeby podtrzymać tematykę bloga.... i od ponad miesiąca jestem ignorowana przez blogerów i autorów. Nie mówię tu odmowach - o nie, rozumiem jeśli ktoś z jakiś powodów nie zamierza udzielić mi wywiadu - ale co innego odpisać "nie dziękuję" a kompletnie olać emaila... mam wrażenie momentami że im młodszą osobę proszę o współpracę tym mocniej muszę nastrzępić nerwów. Po prostu z doświadczenia wiem że niektóre osoby dają emaila - żeby był i wyglądał bardzo profesjonalnie :) pomimo tego że takie osoby po prostu są za młode na kontaktowanie się z nimi mailami i w ogóle ich nie sprawdzają. 
Więc moi drodzy - przepraszam za zastój, obiecuję poprawę i pamiętajcie - maile są po to aby pisać i odbierać wiadomości - jeśli do tego nie dorośliście, podajcie nawet swój numer telefonu jako kontaktowy - ale nie coś, przez co nie da się z wami skontaktować. 
Nana

sobota, 24 czerwca 2017

Nie wszystko jest idealne~


Jeeeej, w końcu się zabrałam i wytypowałam najcudowniejsze derpy z sesji zdjęciowej! 
Nie zawsze zdjęcia wychodzą ładnie. W szczególności jeśli nie są one do wyższych celów niż blog xD
Oto moje topowe derpy z sesji kopciuszka!

 Smutny piesek mode on




 Zdjęcie robione w trakcie robienia zeza... nie polecam





To ja tu jestem księżniczką no halo



 "ale jak to nie będzie premii"





Ostatnie zdjęcie może i wpadką nie jest ale i tak je kocham... Jak widać nie zawsze wszystko jest tak jak sobie wymyślimy. Mam nadzieje że zdjęcia się podobają albo przynajmniej rozśmieszają - i pamiętajcie - trochę dystansu do siebie :) za każdym razem gdy widze że ktoś odwala histerie bo wyszedł na zdjęciu tak a nie inaczej mam ochotę tej osobie... no wiecie :) w szczególności kiedy sama celowo robię do zdjęć derpy. Śmiejcie się z siebie a życie będzie lepsze!
Miłych wakacji!

sobota, 27 maja 2017

Historia Kopciuszka

Witajcie!
Tak jak mówiłam - będę was od czasu do czasu męczyć zdjęciami z sesji zdjęciowych. 
Ostatnio zdarzyło mi się być na sesji inspirowanej Kopciuszkiem - i powiem wam szczerze, że bycie Cinderellą przypadło mi do gustu xD
No w końcu na codzień każdy mnie już uważa za księżniczkę więc.. czemu nie?



Ani ja ani fotograf, jeśli mam być szczera, nie mieliśmy konkretnego pomysłu na klimat zdjęć - stąd jedne zdjęcia w radosnych kolorach a w innych jako zagubiona księżniczka



Wyglądam w tych włosach jak mały aniołek
Niestety u mnie kolory włosów utrzymują się średnio tydzień więc... No juz, nie jestem blondynką :")




 I znowu moje włosy



 Kocham to zdjęcie głównie przez to, że wyglądam jakbym miała prześcieradło zamiast tej pięknej sukienki


Ogólnie zdjęć mam ponad 200 więc myślę, że gdzieś się jeszcze przewiną :) 
W sumie mam w planach jeszcze jeden post - z nieudanymi "derpowymi" zdjęciami i ew. z memami które z nich powstały xD Co myślicie o tym pomyśle? Jak wam sie podobają zdjęcia? 

piątek, 5 maja 2017

Wywiadówka - czyli post z propozycjami

Brakuje mi ostatnio czegoś... To, że recenzje (na blogu z recenzjami ekhm) pojawiały się średnio raz na miesiąc jak dobrze wyjdzie, to akurat u mnie norma... ale, dawno nie miałam czasu w robieniu typowego przeglądu w poszukiwaniu blogów do wywiadów! 
Więc, jeśli macie jakieś propozycje - lub sami chcielibyście się zgłosić z blogiem - zapraszam :) zapisy otwarte! Jeśli coś mnie zaciekawi - odezwę się do autora bloga z prośbą o wywiad 
Więc, macie kogoś o kim chcielibyście przeczytać?

środa, 5 kwietnia 2017

Recenzja książki "Kwiaty na poddaszu"

W sumie to trochę głupie.... Blog o książkach i policzalna liczba recenzji XD Polecam moją regularność dla każdego! 

Okładka:
Pierwszą rzeczą na jaką powinno sie zwrócić uwagę jest jej cudowna okładka. Im bardziej tak na prawdę zagłębia się w ta historię tym bardziej czuje się to wszystko chociażby patrzeć na okładkę.

*tutututututututu*
Nie będę ukrywać że ta książka do mnie trafiła - i powinnam tu wyjaśnić jedną ważna rzecz. Wciągnięcie się w książkę to co innego niż poczucie jej. Zawsze jak ktoś luźno mówi o jakiejś poważnej, "mocnej" książce i że "bardzo się wczuł w historię" mam ochotę się zaśmiać. To że jakaś historia jest dobra, wciągająca i po prostu "wow" nie oznacza że to jest "to coś" - wczuwając się w książkę czujesz to co bohaterowie - płaczesz z nimi, śmiejesz się z nimi, czujesz to co oni a nie tylko czytasz kolejne literki - to należy sprostować ponieważ nie każdy zna niestety tą różnicę. 
*koniec tututututututututu*

Gdyby ktoś kazałby mi opowiedzieć historię Dollangangerów, najpewniej rozpłakałabym się i siedziała cicho jakbym to ja została zamknięta na poddaszu i pomału więdła przez trzy lata. 
A teraz ogólna recenzja

Tytuł: Kwiaty na poddaszu
Autorka: Virginia C. Andrews
Seria: Rodzina Dollangangerów (tom 1) 
Liczba stron: 384
Data wydania: 6 marca 2014

*co śmieszne jako fakt dodam że pamiętam gdy ta ksiażka wychodziła - był to dzień przed moimi urodzinami i pamiętam jak widziałam reklamy tej książki i jak bardzo mnie ona zaciekawiła. Minęły 3 lata i w końcu mój plan naprzeczytanie jej się ziścił* 

Opis książki:
Wciągająca opowieść o rodzinnych tajemnicach i zakazanej miłości.
Szczęśliwą z pozoru rodzinę Dollangangerów spotyka tragedia - w wypadku samochodowym ginie ojciec. Matka z czwórką dzieci zostaje bez środków do życia i wraca do swego rodzinnego domu. Niezwykle bogaci rodzice mieszkający w ogromnej posiadłości, wyrzekli się córki z powodu jej
małżeństwa z bliskim krewnym, a narodzone z tego związku dzieci uważają za przeklęte. W tajemnicy przed dziadkiem rodzeństwo zostaje umieszczone na poddaszu, którego nigdy nie opuszcza. Dzieci żyją w ciągłym strachu, a odkrycie, jakiego dokonuje najstarszy brat, stawia rodzeństwo w obliczu nieuniknionej katastrofy.

Styl autorki: 
Jeśli mam być szczera to bardzo mi podpasował ten styl. Całość hstorii jest dobrze ze sobą związana, postacie bardzo realistyczne i dobrze dobrane pod względem psychologii - wszystkie zmiany jakie w nich zachodzą są uzasadnioną reakcją na jakieś bodźce *o boże trochę za poważnie* 
Ale tak to działa - jest akcja, jest reakcja. Ale niestety w dużej części ksiażek autorzy skupiają sie przede wszystkim na reakcji zaniedbujac przyczyny problemu i to bardzo boli czytając jakąś książkę ponieważ ma się wrażenie że się po prostu nie rozumie bohatera, nie wie się czemu tak jest a co za tym idzie trudniej jest poczuć książkę. 

Film vs książka
 Przed przeczytaniem książki już znałam jej historię. Na tyle sie nią zainteresowałam ze poprosiłam przyjaciółkę żeby opowiedziała mi wszystko. Dlatego postanowiłam obejrzeć film... co nie było do końca dobrym pomysłem. Bardzo się zawiodłam a po obejrzeniu go czułam jakbym zobaczyła tylko triller z książki. Wiele wątków pozostało niewyjaśnionych, sceny były urwane i po prostu bylam bardzo zawiedziona

Emocje:
Jak mówiłam wcześniej - w tą książkę na prawdę się wczułam. Nie wiem dlaczego, nie zawsze tak jest ale na prawdę - pomimo tego że wiedziałam co i kiedy będzie tak na prawdę to wszystko tak na mnie spadało... czułam sie pusta, zagubiona - jakbym to ja to przeżywała. Czytając ją rozpłakałam się i sama miała ochotę uciekać. 
Za taką historie i za to że na prawdę to trafiło do mnie podziwiam bardzo autorkę 

Bohaterowie:
To byłoby zbyt trudne i za bardzo spoilerujące gdybym miała tu opisywać każdego po kolei jednak w tym punkcie chce powiedzieć wam coś śmiesznego. Otóż uwaga - jestem w tej książce. Młoda blondynka, tańcząca w balecie i mażąca o karierze Balleriny - oto ja. I w wersji ksiązkowej i filmowej każdy się śmiał że jestem dokładnym odzwierciedleniem Cathy. Również pisze pamiętniki, opiekuje się młodszym rodzeństwem jak matka i walczę o to żeby mój najstarszy brat zrozumiał że dorosłam i zasługuje na szacunek. Cała Cathy, cała ja. Mamy wiele cech wspólnych i najpewniej dzięki temu tak dobrze poczułam tą książkę i tak bardzo się z tym wszystkim utożsamiałam.

 OCENA: 11/10 
ta książka jest po prostu moja. Nie jest najlepsza, nie jest cudowna tylko czuje *i najpewniej nie tylko ja* że jest po prostu moja. Tak poważnie, nie lubię się dzielić - ale polecam tę ksiązkę bo wiem że jest tego warta, szczegółowe opisy, akcja z sensem i wciągająca historia która nigdy się nie kończy...

niedziela, 19 marca 2017

Sesje zdjęciowe - od drugiej strony

Jak zapewne już dosyć często tutaj wspominam - jednym z moich zajęć jest pozowanie do zdjęć. Nie myślę może o tym jak na razie jako o sposobie na przeżycie, ale jak o hobby.

Od w sumie dłuższego czasu niestety nie miałam okazji dostać w swoje ręce nowych zdjęć, ale jestem umówiona na parę sesji i mam nadzieję że w najbliższym czasie będę mogła się wam tym pochwalić~ 



~Więc jak tak na prawdę to wygląda?~
Jestem fotomodelką alternatywną i nie działam długo, ale mogę wam podszepnąć parę słów. Z fotografami z którymi do tej pory pracowałam miałam bardzo bliskie stosunki *a pracowałam z osobami bardziej doświadczonymi w foceniu jak i spontanicznie "bo tak"*, wiec atmosfera była luźna. Zamawialiśmy pizze na plan zdjęciowy, robiliśmy dużo zdjęć poza setami na sesje i ogólnie to była dobra zabawa. Z mojego nikłego doświadczenia nie jestem w stanie powiedzieć jak by było u mnie z profesjonalną sesją z takimi prawdziwymi zawodowcami... ale z tego co wiem niewiele się różnią.. może rzeczami typu sprzęt, charakteryzacja - ale jeśli się wybiera dobrego fotografa - atmosfera zawsze będzie dobra :) 


~Jaką trzeba być żeby być fotomodelką?~
Trzeba być... fotogeniczna i chętna do pozowania. Tyle. Do jednej sesji potrzeba kogoś kształtnego do innej chudego - ile fotografów tyle pomysłów na sesje. W modelingu, agencjach, może mieć znaczenie wzrost, wymiary, waga. Jednak ja jeszcze w modelingu alternatywnym nie spotkałam się z takim typowym wytykaniem jak w agencji... wydaje mi się że modeling i fotomodeling alternatywny jest właśnie dużo luźniejszy nawet jeśli chodzi o "wymiarowość" etc. 


~Kompleksy vs. zdjęcia - czy to przeszkoda?~
Otóż... tak. Jeśli czujemy sie z czymś źle - np. w moim wypadku był to nadmiar tłuszczu i dalej są moje "piękne" zęby. Jest duża szansa że przy np. bardziej skąpej sesji bedzie nam niewygodnie i zdjęcia będą wychodzić nienaturalnie i sztucznie 

^Tutaj jedno z gorszej sesji gdzie miałam odsłonięty brzuch a mój wzrok momentami mówił po prostu "No, kiedy konieeec"

^ A tutaj dowód że nawet z jakimiś defektami można sobie na rzecz zdjęć poradzić, i np. tak jak ja - zacząć się normalnie uśmiechać ^^

~Od czego zacząć?~
Małe kroczki. Odradzam zakładanie od razu stron, a pierwsze co spróbowanie czy się do tego na pewno nadajemy. Modeling wydaje się prosty i szybki ale to też praca i nawet jako amatorka wiem ile trzeba włożyć wysiłku w zdjęcia - odpowiednia poza, klimat, światło... zdarzało się że wychodziłam w krótkiej, letniej sukience w listopadzie nad wodę przy zerowych temperaturach i nie było wyjścia jak tylko ładnie pozować *niestety sesja zaginęła ale to już inna historia* 
To jest fajne, przyjemne i luźne ale to też praca. Lepiej zacząć od zwykłych sesji z kimś dla kogo to też zwykłe hobby 


W sumie nie wiem co bym mogła jeszcze powiedzieć, opowiedziałam jak na razie głównie na pytania jakie dostawałam wcześniej. Jakbyście mieli jeszcze jakies pytania - zadawajcie w komentarzu a ja na nie odpowiem ^^



poniedziałek, 13 marca 2017

Postanowienia *prawie* noworoczne

Musze wam powiedzieć, że jakoś nie mogłam do tej pory przyzwyczaić myśli do tego, że mamy już nowy rok. W moim przypadku nowy rok bardzo wiele zmienia, bo w sumie nie ma to znaczenia gdy ma sie 13/14 lat - to po prostu kolejne dni... różnice widać najbardziej od 16 do 20 roku życia. 

Przychodzą nowe obowiązki, nowe zakazy, nowe nakazy... i jakoś do tej pory nie mogłam za bardzo ogarnąć się w tym wszystkim i myślami cały czas byłam w 2016. Jednak sam fakt że tydzień temu już pełnoprawnie skończyłam te moje kolejne 1X lat *Jak ja się cieszę, że mogę jeszcze pisac 1x a nie 2xyz.... czy to już strach przed starością?* więc stwierdziłam że ten rok MOŻE SIĘ UROCZYŚCIE ZACZĄĆ. 

Więc z okazji nowego roku życzę wam wszystkiego co najlepsze a także przychodzę z nowymi postanowieniami które mam nadzieje dotrzymywać:

1. Nie będę pisać na siłę, ale postaram sie nie robic większych przerw... dajmy na to - conajmniej jeden post na tydzień.

2. Będę przykładać się bardziej do tego co robię bo do tej pory moja organizacja była równa zeru :") 

3. Zmieniam temat bloga, jednak dopóki nie przeszkadza mi ta domena i dopóki nie mam za cholerę czasu żeby zorganizować nową osobną stonę - zostaję tutaj

4.... więc o czym będzie nowy blog? O tym co kocham. Zostają książki i wywiady, ale postaram zabierać was na pokazy mody, na sesje zdjęciowe, wstawiać posty z rysunkami i tymi podonymi trikami czy challengami oraz będe momentami przybliżać wam pewne kwestie kompletnie nie związane z niczym na których ostatnio po prostu bardziej się skupiam *człowiek renesansu ze mnie jak nie wiem. Pojawi się tu m.in mentalizm, świat astralny, psychologia... chociaz to brzmi źle złe nie jest xD*

5. Zacznę więcej pisać opowiadań. Również możecie się ich tu spodziewać. 

i....i w sumie nie wiem. 
więc tak podsumowując - post raz w tygodniu, wiecej sesji i mody alternatywnej, rysunków i misz maszu ^^ 

a wy - macie jakieś postanowienia? Nawet nie związane z blogiem?
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO GWIAZDY

niedziela, 26 lutego 2017

Zacząć od zera?

Halo? Jest tu ktoś jeszcze? Moje statystyki na blogu wskazują że jednak ktoś tu jeszcze jest~
Minęła dobra chwila odkąd postanowiłam zawiesić bloga... W sumie to była dobra decyja - niestety. 
Nie wyrabiałam się, nie spełaniałam obietnic a teraz akurat mam chwilę wolnego czasu więc - hej, czemu nie zacząć znowu? Zrobić drugie podejście? więc tak oto wracam z motywacją i nowymi pomysłami
Mam w planach jednak pisać tu o książkach ale i nie tylko - możeliwe że będą tu tematy związane z rysunkami, modą - nie lubię sie ogarniczać i czesto mam ochotę napisać o czymś więcej.. i stąd sie wzięło pytanie do was - zostac tutaj wśród starych postów czy założyć nową domene? Liczę tylko że ktoś się odezwie - jesli nie po prostu się przeniose i zaczne kompletnie od zera :) 
Miłej niedzieli!