poniedziałek, 24 października 2016

Rozdział 2: Write and Read

Po tym incydencie postanowiłam przejść się po parku dla uspokojenia. Zbierało się na deszcz ale mi to nie przeszkadzało - lubiłam deszcz. Było spokojniej, a podczas wsłuchiwania się w koncert kropel wody można było zapomnieć o całym świecie i problemach. Jednak mój spokój przerwało burczenie. Uporczywe burczenie w brzuchu. W sumie nie byłam zdziwiona, zbliżała się pora mojego drugiego posiłku. Skończyłam spacer i zaczęłam iść w stronę domu po drodze kupując jabłko. Nie mogę się wiecznie nad sobą użalać, mam pracę - muszę się rozpakować, ogarnąć dom... jednak cały czas chodziła mi po głowie możliwość zadzwonienia do Aleksa. Nie powiem - lubiłam go, i pomimo tego że nie robiłam sobie nadziei potrzebowałam kogoś... i miałam tego świadomość. Tak czy tak, kartka z numerem ciągle znajdowała się w mojej niewielkiej torebce.

Po powrocie do domu zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem nieogarnięta i jak to odbija się na moim otoczeniu... mnóstwo pudeł, niektóre były jeszcze pozaklejane, inne poprzewracane. Musiałam się szybko zabrać do roboty... I w tedy znów pomyślałam o Aleksie. Tak, przyda mi się pomoc. Zanim się nie spostrzegłam już szukałam w torebce kawałka kartki na której miałam zapisany jego numer... i znalazłam. Jedyna rzecz poza portmonetką i telefonem. Serce zaczęło mi mocniej bić, to przecież nic takiego.. ale nie wiem czemu miałam złe przeczucia... i po otworzeniu kartki dowiedziałam się czemu. Zrobiło mi się słabo. Nie było go. Nie było numeru, nosiłam w torebce zgięty na pół bilet który kupiłam w autobusie. Obejrzałam go jeszcze raz dokładnie. Nie było niczego, tylko godzina, data, termin. Zaczęłam przeszukiwać torebkę, nie ma mowy żebym go nie schowała lub zgubiła. Po chwili zrobiło mi się okropnie nie dobrze, dostałam zawrotów głowy i mdłości. Usiadłam na krześle w kuchni żeby wszystko przemyśleć... Co się dzisiaj stało? Wstałam rano, zjadłam śniadanie, poszłam na rozpoczęcie roku - tak. Spotkałam tam Aleksa... spotkałam go? Nie. Może.. nie wiem. Teraz wszystko wydawało się zamglone, pamiętałam to. Na pewno go spotkałam... Po raz trzeci przeszukałam torebkę, sprawdziłam telefon... i nic. Postanowiłam zrobić jedyną realną rzecz, w końcu lista uczniów w klasie maturalnej kłamać nie może. Weszłam na stronę szkoły i szybko zaczęłam przeglądać listę uczniów... Gdy nie zobaczyłam tam żadnego Aleksa serce mi stanęło, ale gdy zobaczyłam że nie ma tam też żadnej Kamili sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do jedynej osoby która może mi pomóc.
-Sylwia? - odezwałam się usłyszawszy koniec sygnału 
-Tak? Alicja to ty? - odezwał się niepewnie kobiecy głos po drugiej stronie
-Tak.. możemy się spotkać?
-Jestem w gabinecie jeśli czegoś potrzebujesz... brzmisz na roztrzęsioną, stało się coś? Coś nie tak w szkole?
-Tak...znaczy nie...oh, nie ważne wyjaśnię ci wszystko jak przyjdę w każdym razie mam problem. Będę za piętnaście minut - rozłączyłam się zanim zdążyła powiedzieć coś jeszcze. 
Szybko pozbierałam rzeczy i wyszłam z domu. Po drodze myślałam o tym co się stało, pamiętałam Aleksa, Kamile - wszystko co się stało - jednak dopiero po wyciągnięciu numeru,a raczej pustej kartki do mojej głowy wtargnęła alternatywa - nie było żadnego Aleksa, nie było Kamili a ja poszłam tam, z nikim nie rozmawiałam stałam przy tablicach obserwując innych... Nie wiem co wydaje mi się realniejsze ale to że nie mam numeru, to że nie ma ich na listach... 

Zanim się obejrzałam trafiłam do przychodni. Innym ludziom kojarzyło się to głównie z wariatkowem i grupą anonimowych debili dla których nie było już ratunku... jednak dla mnie to miejscy było niczym drugi dom. Od razu po wejściu do środka przywitał mnie miły uśmiech recepcjonistki:
-Witaj Alicjo, Doktor Wałecka jest dzisiaj w trzynastce bo w jej gabinecie była awaria. - Odezwała się najmłodsza.. Nazywała sie Nikola i nie mogła mieć więcej niż 30 lat, odkąd ją zatrudnili  moje terapie przedłużały się do nadgodzinnych pomocy przy papierach
-Dziękuję - rozejrzałam sie dookoła - nie ma dużego ruchu, wiesz może czy jest ktoś umówiony? 
-Zaraz sprawdzę - zaczęła stukać w klawiaturę - hm... jest jedna dziewczyna ale jeszcze dużo czasu do wizyty... a dlaczego przyszłaś?
-Nagła sytuacja
-Stało się coś? - nie ukrywała zmartwienia. Czasem miałam wrażenie że jest cieplejsza od znacznej części lekarzy czy pielęgniarek.
-Nic poważnego... Jestem po prostu szalona - roześmiałam się smutno
-Jak każdy tutaj... łącznie ze mną - roześmiała się i spróbowała poprawić mi humor. Nie powiem udało jej się. Lubiłam jej śmiech, był taki.. dziecinny, radosny - i przede wszystkim - zaraźliwy. 
Po wymienieniu jeszcze paru uśmiechów udałam się w kierunku sali z numerem trzynaście. Zastukałam parę razy w drzwi i po usłyszeniu głosu Sylwii weszłam:

-Nie przeszkadzam? - spytałam niepewnie wchodząc do sali. Rzadko tu byłam, jednak gabinety nie różniły się specjalnie od siebie. Lada z przekąskami, czajnikiem i coś do zrobienia na ciepło do picia przy oknie, niedaleko dwa fotele naprzeciw siebie i stolik pośrodku. Cały pokój był utrzymany w ciepłych kolorach co miało sprawiać wrażenie "przytulności"
-Nie, nie... - odparła stojąc przy ladzie z czajnikiem - kawa czy herbata? - spytała radośnie. 
-Herbata, mam już dosyć kawy. 
-Rozumiem - lekko się roześmiała. Tym razem odwróciła się w moją stronę - Jeśli pije się ją codziennie rano na dodatek gorzką trudno mieć słodki dzień 
Uwielbiałam jej poczucie humoru. Była samotną kobietą koło czterdziestki a na dodatek moją terapeutką od paru dobrych lat. Zawsze była uśmiechnięta i życzliwa, nie ważne z jaką bzdurą do niej przychodziłam. Na początku co prawda było trudno, ale z czasem granica pacjent-lekarz się zatarła, nawet chyba jako jedyna pacjentka byłam na nią na "ty". 
Weszłam do gabinetu, usiadłam i zaczęłam opowiadać. Mówiłam o tym co się stało i co myślałam że się stało a ona jak zawsze nieprzerwanie słuchała i czasem coś pisała na notatniku obok lady z czajnikiem. Kiedy skończyłam siedziałyśmy jeszcze chwile w milczeniu, obie zamyślone. Co jakiś czas popijałyśmy zieloną herbatę - moją bez cukru i jej pełną w kalorie z mleka i cukru.  
-Rozumiem - wzięła głęboki wdech a na jej twarzy znowu zagościł ten ciepły uśmiech - mówię poważnie, a nie jak większość lekarzy "wiem że ześwirowałaś". Wiesz już że anoreksja przyjmuje różne formy, często depresji lękowej czy nerwicy natręctw... czasem również  pojawiają się w niej objawy schozofrenii
-Czyli mam schizofrenie? 
-Nie. Psychologia jest skomplikowana, nic nie jest jednakowo czarne lub białe. Nie polecam ci myśleć o karierze psychologa, jedna choroba zasłania się drugą i wszystko się mymła. 
-Mymła? - zaśmiałam się 
-Nie da się inaczej tego określić uwierz mi - uśmiechnęła się jeszcze szerzej - to trudne do wyjaśnienia ale częstym przypadkiem jest to że osoby z zaburzeniami swoje potrzeby oddają swojej świadomości - w tym momencie zabrzmiała po raz pierwszy od dłuższego czasu jak prawdziwy psycholog po doktoracie - niektóre osoby z zaburzeniami odżywiania mają rozdwojenie jaźni, czują że są w nich osoby którymi chciałyby być lub które nad nimi panują. Jedna - zdrowa, druga - panująca nad swoim ciałem i dietą i trzecia - kompletnie oddana obsesji. U ciebei nie występuje ten objaw tak.. radykalnie natomiast może się to przejawiać w inny sposób.
Zapadła chwila ciszy, której potrzebowałam żeby żeby wszystko przyswoić. Czyli wszystko sprowadzało się do mojego szaleństwa. Fakt faktem - wiedziałam o rozdwojeniach jaźni i o nerwicach ale zawsze wydawało mi się do odległe - one mogą świrować, ja nie. Ja po prostu się odchudzam. 
-Czyli "Aleks" obrazował to że.. chce mieć chłopaka? - zaśmiałam się - a co jeśli jeszcze raz coś odwalę? - zmartwiłam się - idę do nowej klasy i nie chce żeby ktoś mnie kiedyś złapał na rozmowie ze ścianą. 
-Wcześniej nie miałaś żadnych incydentów jednak przepiszę ci coś na uspokojenie. "Aleks" niekoniecznie może obrazować miłość życia...ale na przykład potrzebę kogoś kto by cię rozumiał. 
Zapisała coś i podała mi kartkę. 
-Tutaj masz leki i... numer do rejestracji do grupy wsparcia dla osób chorych na ED. 
-Powinnam tam iść? - spytałam niepewnie. 
-Moim zdaniem tak, ale zdecydujesz sama. 
-A co jeśli ten numer też będzie biletem? - wstałam i roześmiałam się. Przy niej mogłam się spokojnie śmiać
-w tedy trzeba będzie poszukać kogoś w twojej torebce a nie w twojej głowie. - Stwierdziła również się uśmiechając i odprowadzając mnie do drzwi. 
-Jeśli będziesz czegoś jeszcze potrzebować zadzwoń. Tak przy okazji, dobrze wyglądasz
-Dziękuję - szeroko się uśmiechnęłam i wyszłam z gabinetu. Wychodząc posłałam szybki uśmiech Nikoli która rozmawiała z jakimś klientem. 

Czułam że będzie lepiej. Od razu poszłam kupić leki, kiedy to już miałam z głowy postanowiłam udać się do kawiarni niedaleko. Zajęłam miejsce przy stole niedaleko okna i obserwowałam ludzi. Przejrzałam menu i zanim się nie obejrzałam przyszedł kelner 
-Co podać? - spytał od niechcenia. 
-Coś do picia.. 
-Kawę? herbatę?
-Kawę... z mlekiem i z cukrem - w mojej głowie odezwał się głos że będę tego żałować. Po paru minutach przyszedł ten sam kelner ze słodką kawą a ja wyjęłam kartkę od Sylwii. 
Wyjęłam telefon i popijając kawę zadzwoniłam pod wskazany numer. Po paru sygnałach odezwał się do mnie męski głos 
-Dzień dobry, z tej strony doktor Pawłowicz, dyrektor fundacji i grup wsparcia dla osób cierpiących z powodu zaburzeń odżywiania w czym mogę pomóc?
Po krótkiej rozmowie zapisałam się na następne spotkanie które miało się odbyć za cztery dni, w poniedziałek. 

Czuję że będzie lepiej. Po rozmowie z Sylwią nabrałam pewności, że wszystko się ułoży. 

~~~~~~
Tutaj pojawia się moje pytanie do osób czytających moje wypociny. Czy kończyć tutaj historie Alicji? Niby miałam to w planach, a niby nie wiem jak potoczy się dalej moja wena - więc jedyne o co chce prosić to opinię czy zostawić temat tak jak jest i podjąć się czegoś nowego czy może moja Alicja ma jakiś swoich zwolenników? 

Dziękuję wszystkim którzy dotrwali do końca!

wtorek, 11 października 2016

Liebster Awords #1 + #2

Jak już nominować no to konkretnie - w dzisiejszym poście przyszłam do was z dwiema nominacjami do liebser awords które dostałam od Koala czyta i Olcii... i od razu przepraszam za spore opóźnienie - jakoś ostatnio się nie wyrabiam ^^"
Nie chciałam robić spamu samymi tagami więc postanowiłam wstawić wszystko w jednym poście... Więc, zaczynajmy
 
Pytania od Olci:

~Jaką książkę teraz czytasz? Podoba ci się?~

Jestem w trakcie Alicji i Lustra Zombie i szczerze to trudno mi oceniać bo zaczęłam ją na nowo po dłuższej przerwie XD


~Czytasz podczas jazdy np. autem, pociągiem?~

Ostatnio co raz rzadziej mi się to zdarza niestety - zasypiam z książką w ręku - ale kiedy jest okazja i mam siłę to jak najbardziej. 


~Spotykasz znienawidzoną męską postać. Jak reagujesz?~

Chyba nie mam takiej XD Każda postać w jakiś sposób mnie ciekawi zamiast wzbudzać złość.. ale jeśli serio bym kogoś znienawidziła to najpewniej wydrapałabym mu oczy ^^"

~O nie, musisz pokonać potwora morskiego! Kto będzie z tobą walczył? Możesz wybrać 3 postacie książkowe.~

Percy Jackson *kiedy masz dopiero książkę w planach ale juz wiesz że się do tego nada... :"")*
Ze znajomych mi postaci - Rose z "Akademii Wampirów", Beleth z "Ja diablica".

~Oglądasz seriale?~

Tak, co raz częściej mi się zdarza ostatnio ^^ Moim faworytem jest Faking it, Gossip Girl i Amerikan Horror story

~Ile książek liczy twoja biblioteczka?~

*patrzy na półkę, że ja mam to teraz policzyć?*
Dużo. Po prostu dużo XD mam to porozrzucane po domu plus "innym domu" gdzie odstawiam już niepotrzebne głupotki.... więc tak, dużo.


~Idziesz na randkę z jedną postacią książkową. Kim będzie ten szczęściarz/szczęściara?~

Trochę opcji jest - przepraszam nie umiem w wybieranie:
Gideon z Trylogii Czasu, Sebastiano z Poza czasem, Will z Diabelskich maszyn, Jace z Darów Anioła lub Cole z Kronik Białego Królika.... najpewniej byłoby tego więcej ale to pierwsze co przyszło mi do głowy XD


~Masz jakiegoś zwierzaka?~

Mam pieska - dokładnie Berneńskiego psa pasterskiego


~Spotykasz swoją ulubioną damską postać. Jak reagujesz?~

O dziwo tutaj wybór mam dosyć łatwy... Uwielbiam wiele postaci damskich - Rose z Akdemi Wampirów, Anne z Poza czasem, Alicje z Kronik białego królika... ale jak przeczytałam to pytanie przed oczami stanęła mi Gwendolyn z Trylogii Czasu.
Tak, poważnie uwzięłam się na te książki. A co bym zrobiła? Chciałabym z nią porozmawiać o podróżach w czasie etc. etc.
Może nie mogłabym z nią walczyć ze strzygami ale na pewno chciałabym z nią po prostu spędzić czas

~Podaj 3 blogi które lubisz czytać~

Oczywiście twój *wink* 
Ogólnie nie lubię faworyzować - każdy ma coś z autora co jest "tym czymś" i każdy blog na swój sposób może przyciągnąć. Ogólnie wszystkie blogi na jakie zwróciłam specjalną uwagę można znaleźć wśród wywiadów i moich nominacji ^^

~Otwórz najbliższą książkę na stronie 11 i przeczytaj 3 zdanie.~

 "Stara Molly zaśmiała się skrzekliwie" 
Mechaniczny książę, Cassandra Clare


Pytania od Koali:

~Ile książek czytasz średnio w miesiącu?~

ojoj~ ostatnio się zapuściłam. Nowe obowiązki mnie przytłoczyły - różnie to bywa. We wrześniu może znajdzie się jedna, a w wakacje dużo więcej. Co z resztą widać po recenzjach które ostatnio są bardzo nikła


~Ulubiona książka? (Wiem, że to trudne, ale dacie radę!)~

Jestem sentymentalna i niezdecydowana Trylogia czasu i Poza czasem. Poznałam je w tym samym czasie, i było to około 4 lata temu, dlatego tak często sie tu pojawiają. Plus są to jedne z książek które boję się czytać za często bo mi się znudzą :")

~Jaką książkę ostatnio kupiłeś/aś?~

Odpowiem zapobiegawczo *bo za dniach po nią idę xD* "Dziewczyna z Ciapągu" znaczy no z pociągu~

~Wybierasz się na targi w Krakowie? Jeśli tak o w który dzień zamierzasz być?~

Niestety nie, jeśli ktoś chciałby mnie spotkać tak btw. to niech się nawet nie pyta o inne miasta niż Warszawa -  nie mam pieniędzy ani czasu na większe wyjazdy.


~W jakim najdziwniejszym miejscu czytałaś/eś?~

ebooki czytam praktycznie wszędzie jak mam okazje.. jeju, raczej aż tak się nie uzależniam żeby czytać np. podczas spaceru czy w kinie XD jak się czyta - to się czyta a nie że wyszło się gdzieś po co innego a i tak robi się swoje

~Na czym czytasz e-booki?~

Na telefonie najczęściej ^^

~Korzystasz z wattpada?~

tak, kiedyś tam pisałam... o ile nie zapomniałam nicku to jestem tam jako Amaranthx... ale pewności nie mam :") 

~Lubisz czytać lektury szkolne?~

Niektóre są na prawdę cudne - na przykład "Oskar i pani Róża", "Mały książę" czy "Balladyna". Najbardziej chyba mnie zanudzają historyczne.. wolę coś z jakąś fabułą, punktem kulminacyjnym i refleksyjnym zakończeniem *jak poetycko, aż trudno uwierzyć że jestem na fizyce co?*

~Czym się interesujesz?~

Cosplayem, modą alternatywną, tworzeniem filmów i ubrań, grami i przerabianiem obrazów i muzyki

~W jaką postać najbardziej chciałbyś/ chciałabyś się wcielić?~

Hm... Chyba padłoby na Tessę z Diabelskich maszyn lub Rose z AW

~Czytasz książki zamiast się uczyć? Czy raczej stawiasz naukę na pierwszym miejscu?~

Aktualnie o wiele bardziej skupiam się na pracy/nauce niż na przyjemnościach... no i cóż mam nadzieję że po prostu moi czytelnicy wybaczą mi dosyć dotkliwe przerwy ale z samego bloga nie wyżyję i nie nauczę się jak sobie radzić w życiu :|

BLOGI KTÓRE NOMINUJĘ TO:

i... ciebie
Jeśli tylko jesteś młodym blogerem i bardzo chcesz wziąć udział w LA ale nie za bardzo masz jak - napisz w komentarzu a pojawisz się na mojej liście. Miłej zabawy! (sama wiem jak to jest zaczynać w szczególności w bardzo młodym wieku)

PYTANKA:
1. Jesteś ścisłowcem, humanem, językowcem...?
2. Dlaczego jesteś tutaj? Jak trafiłaś/łeś na blogspota?
3. Twoi znajomi/rodzina wiedzą że prowadzisz bloga? Czy wolisz się nie chwalić?
4. Zdarzyła ci się kiedyś "scena jak z książki/filmu"? Że zdarzyło ci się coś w życiu o czym prędzej pomyślałabyś/pomyślałbyś przeczytać niż przeżyć? Co to było?
5. Masz rodzeństwo?
6. Jakie masz plany na przyszłość?
7. W jakim jesteś wieku?
8. Lubisz czytać wiersze?
9. Jacy są twoi ulubieni autorzy i książki przez nich napisane?
10. Czym się jeszcze zajmujesz oprócz bloga?
11. Daj o sobie 5 Funfactów na dowolny temat - napisz co chcesz o sobie!

Miłej zabawy dla wszystkich i pogodnego października :)

piątek, 7 października 2016

Recenzja książki "Posłuszeństwo"

Autor: William Lavender
Seria: -----
Wydawnictwo: Obedience
Data wydania: 5 października 2011
Liczba stron: 352

"Intrygujący thriller psychologiczny, osadzony w realiach wyższej uczelni. Grupa studentów Uniwersytetu Winchester w Indianie zapisuje się na seminarium z logiki u profesora Williamsa. Kurs ów niczym nie przypomina typowych zajęć czy wykładów uniwersyteckich. Studenci przed końcem semestru, w ciągu sześciu tygodni mają rozwiązać fikcyjną zagadkę kryminalną, muszą odnaleźć pewną dziewczynę, Polly. Jeśli to im się nie uda, dziewczyna zostanie zamordowana. To zadanie ma nauczyć studentów logicznego rozumowania i analizowania rzeczywistości. Profesor Williams, postać tajemnicza i nieco przerażająca, traktuje swoje nietypowe zajęcia bardzo poważnie. Zapowiada, że będzie nadzorował pracę studentów i stopniowo, przy pomocy poczty elektronicznej, dostarczał im wskazówek co do czasu, miejsca, motywów i okoliczności, które mogą im pomóc, ale również wprowadzić w błąd. W grupie na czoło wybija się troje studentów. Nieco opryskliwy, zamknięty w sobie Brian House ukrywa rodzinną tragedię. Pilna i ambitna Mary Butler, dochodząca do siebie po zawodzie miłosnym, za wszelką cenę, kosztem innych zajęć i narażając się na niebezpieczeństwo, stara się rozwiązać zagadkę Polly.

Dennis Flaherty, pełen uwodzicielskiego uroku były chłopak Mary, zdolny i błyskotliwy, również skrywa tajemnicę - związek łączący go z Elizabeth Orman, żoną dziekana. Zauroczenie piękną Elizabeth powoli zamienia się w niezdrową obsesję. Początkowo osobno, potem wspólnie, cała trójka analizuje każdą wskazówkę, starając się oddzielić prawdę od fałszu i gorączkowo poszukując rozwiązania. Praca nad zagadką Polly staje się dla nich obsesją, a granica między fikcją a realnością coraz bardziej się zaciera. Wkrótce z przerażeniem stwierdzają, że sprawa, którą uważali za całkowicie fikcyjną, ma odbicie w rzeczywistości. Dwadzieścia lat wcześniej w podobnych okolicznościach zniknęła młoda dziewczyna, Deanna Ward, a jej morderca być może nadal znajduje się na wolności. Co więcej, Polly okazuje się istnieć naprawdę. Im więcej zyskują informacji, tym bardziej zagadka się komplikuje...

Logiczna zagadka uniwersyteckiego wykładowcy przeradza się w horror!"


Najdłuższy opis jaki chyba tutaj dodałam... ale nie da się inaczej tego skrócić XD
Dzisiejsza recenzja będzie może trochę bardziej.. obiegowa. Bo jak mam streścić szczegółowo kryminał nie zgłębiając się w szczegóły bo będę spoilerować?

Ale przechodząc do konkretów...

Moje uczucia:
Początek książki był... no widać że dogadałabym się z autorem. Ponieważ ja zawsze mam duży problem - i pisząc i czytając z początkiem. Książka może być niezwykła a historia wciągająca, ale monotonnie zrobiony początek może kompletnie zniechęcić - a najczęściej to właśnie w tedy należy przekazać jak najwięcej informacji poprzez opisy - co odejmuje dynamiczności książce.
a dlaczego dogadałabym się z Williamem? Bo od razu starał się przejść do konkretów - pomimo tego że kryminały potrzebują dużo opisów starał sie jakoś uniknąć monotonności.. co nie powiem - nie zawsze wychodziło, ale jakoś dało się przebrnąć.

Zagadka:
Kocham to, że nie spotkałam nigdzie indziej takiej historii. Tak jak 90% kryminałów to morderstwo-detektyw-rozwiązanie tak ta historia różni się... samą budową - że nic nie dzieje się w czasie teraźniejszym. Polly nie została porwana dzień czy dwa temu, nie została zamordowana przed chwilą. To już się działo i nawet nikt nie do końca wie czy w ogóle się wydarzyło.

Zakończenie:
Jak mówiłam, staram się głównie trzymać opisu uczuć i budowy książki bo boję się spoileru - co niestety zdarza mi sie dość często :")
Więc w zakończeniu powiem tylko że zasługuje ono na dużego plusa - było bardzo przemyślane, i po prostu dobre. Co nie wyklucza faktu że każdy z was może spróbować zgadnąć zakończenie samemu - bo czy nie o to chodzi w kryminałach? Mi się udało - a wy? zgadliście kiedyś jakiś kryminał?

MOJA OCENA: 9/10