piątek, 25 listopada 2016

Rozdział 3: Write and read "Zakończenie Alicji"

Następnego dnia rano wstałam bardziej zdeterminowana i jeszcze bardziej przerażona niż ostatnio. Po wczorajszej rozmowie z Sylwią uświadomiłam sobie w jak okropnej sytuacji jestem... Mam zwidy - urojenia! Ciągle się słyszy w naszym środowisku o tym, że anoreksja niesie za sobą również wiele więcej chorób niż by się mogło zdawać, ale nigdy nie sądziłam że może mnie spotkać coś takiego. 
Dlatego postanowiłam wziąć się w garść - nie chce żeby ktokolwiek czy cokolwiek sprawowało nade mną kontrole. Nie ważne czy jest to jedzenie czy jadłowstręt. Postaram się krok po kroku normalnie żyć. Jak zwykle rano wstałam, rozbudziłam się, i... stanęłam na wadze. Pomimo postanowień, poranek bez dawki liczb nie byłby moim porankiem. Ważyłam 46,9 kg. Dwa gramy mniej niż wcześniej, nie wiem czy się z tego powodu cieszyłam czy bałam co będzie dalej ale nie zastanawiałam się nad tym. Tak po prostu jest i z tym trzeba żyć.
Jednak moim porannym sukcesem było... wypicie kawy z odtłuszczonym mlekiem. Cieszyłam się z tego jak głupia, i dzięki temu odgoniłam myśli o tym ile dodatkowych kalorii właśnie się wchłania w moją tkankę. 

Po śniadaniu postanowiłam jeszcze trochę ogarnąć. Nie dobrze jest opuszczać pierwszy dzień w szkole, ale to nagła sytuacja. Posprzątałam wszystkie pudła i od razu poczułam się lepiej - chociaż jeden bałagan zniknął z mojego życia. Następnie ubrałam się i wyszłam.. i dopiero w tedy poczułam strach. Niewyobrażalny strach, przerażenie. Desperacko pragnęłam wrócić do domu ale wiedziałam że muszę w końcu postawić się chorobie i pokonać lęki. 
Po drodze kupiłam kwiaty - białe lilie - i udałam się w jedyny słuszny kierunek. 

Na cmentarz.

Nie było mnie tam przez wiele lat i w sumie miałabym jeszcze szanse zawrócić.. ale chciałam udowodnić sobie jedno - że jestem silna. 
Przechadzałam się pomiędzy nagrobkami, aż w końcu znalazłam te właściwy. 
Był nieduży i w kształcie serca, a na nim wyryte złotymi napisami "Aleksandra Iwańska, urodzona 13.05.1997, zmarła 15.07.2012." 
Moje nogi nagle stały się jak z waty. Uklękłam przy nagrobku mojej siostry. Była tylko rok ode mnie starsza, i była mi bliska jak nikt inny. 
Moje oczy zaszły łzami, ale starałam się nie płakać. Po usłyszeniu tego że popełniła samobójstwo nie byłam wstanie ruszyć się z domu przez ponad miesiąc... Nie było mnie nawet na jej pogrzebie. Byłam słaba i nie panowałam nad sobą.
Moja własna siostra... zabiła się bo potrzebowała pomocy. Potrzebowała jej jak nikt inny, i wszyscy - łącznie ze mną - dowiedzieli się o tym dopiero z listu po jej śmierci. Opisała tam wszystko co robił nam nasz ojciec kiedy nie było w pobliżu mamy. Obie nie miałyśmy łatwego dzieciństwa, ale ona obrywała najmocniej, i nawet ja o tym nie wiedziałam. W tym jednym głupim liście, było napisane o tym co robił jej ten człowiek kiedy nikt nie widział. Po tym wszystkim rodzice zaczęli się rozwodzić. Mama dostawała pieniądze na mnie, a ojciec dostał wyrok za molestowanie i znęcanie się nad dziećmi.
-Przyniosłam ci kwiaty - powiedziałam cicho i położyłam lilie na jej grobie - twoje ulubione. Przepraszam. 
Podniosłam wzrok i zauważyłam cytat na jej nagrobku i w tym momencie się rozkleiłam.. był to cytat z opowiadań jakie pisała: "Po co nam życie jeśli nie umiemy żyć? Żeby się nauczyć umierać" 
-Masz rację Aleks - powiedziałam przez łzy - trzeba żyć żeby chociaż dobrze nauczyć się umrzeć. Gdybyś wiedziała w co ja się wpakowałam... Nie mam już czasu żeby nauczyć się umierać bo jestem na najszybszej autostradzie do śmierci. - wstałam i otarłam łzy - ale ja się nie poddam wiesz? Jestem jedyną osobą która tyle o tobie wiedziała, i nie chce żeby pamięć o tobie zginęła. Nauczę się żyć i umierać... dla ciebie. Dam sobie więcej czasu i obiecuję że będę częściej wpadać - musiałam wyglądać komicznie rozmawiając do kawałka wyrytego kamienia ale musiałam się pożegnać - kocham cię siostrzyczko, dziękuję za wszystko co dla mnie zrobiłaś. To były najcudowniejsze 14 lat mojego życia. Wrócę jutro - pieszczotliwie poklepałam nagrobek i udałam się w stronę wyjścia

Po pożegnaniu z siostrą zdałam sobie sprawę jak bardzo to na mnie ciążyło. Czułam się o niebo lżej... Po tylu latach w końcu czułam się wystarczająco chuda i lakka, i było mi z tym cudownie. Wróciłam do domu i pierwsze za co się zabrałam było pisanie. Nie byłam w tym tak dobra jak Aleks, ale potrzebowałam gdzieś spisać wszystkie myśli i wspomnienia związane z nią. 

Od czego powinnam zacząć? 

Hm.. skoro najlepszym początkiem jest koniec 

"Moja zmarła starsza siostra zaczęła nawiedzać mój umysł jako upiór chłopaka po próbie samobójczej"

3 komentarze:

  1. Cześć! Nominowałam cię do LBA, szczegóły: http://zlodziejka-zapisanych-stron.blogspot.com/2016/11/liebster-blog-awards-8.html?m=1
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja już wracam do żywych więc dopiero teraz ale do końca tygodnia odpowiem na pytania :)

      Usuń
    2. Dziękuję, ja już wracam do żywych więc dopiero teraz ale do końca tygodnia odpowiem na pytania :)

      Usuń