sobota, 24 września 2016

Rozdział 1: Write and read

Obudził mnie irytujący dźwięk budzika. Zaspana wstałam, i podeszłam otworzyć okno. Była godzina 6:30. Miałam równą godzinę na to żeby pozbierać się i pójść na rozpoczęcie roku w nowej szkole. Chłodne powietrze wtargnęło do mojego niewielkiego pokoju i lekko mnie rozbudziło.

Przebudzona poszłam do łazienki w której na dobry początek przywitała mnie piękna liczba 47,1. Trzy dziesiąte mniej niż wczoraj, dla mnie oznaczało to tyle, że w miarę szybko będę musiała pożegnać nową klasę na rzecz szpitala psychiatrycznego.
Pomimo tego nie bałam się. W wieku 18 lat mam już zaliczone 3 wizyty w psychiatryku, niezły bilans. Nie bałam sie również tego pięknego dnia - pierwszego września. Nawet śmiałam się z tego jak inni się tym przejmowali. Ja miałam poważniejsze zmartwienia, a przynajmniej tak mi się zdawało. Bo w końcu jak mogłabym myśleć o maturze kiedy nie wiem co zjem na drugie śniadanie?
Moją jedyną obawą były pytania. Źle się czujesz, od kiedy chorujesz, dlaczego nie chcesz tego zjeść... nie zawsze znałam odpowiedź, i nie zawsze chciałam odpowiadać, a to jak ludzie się na mnie patrzyli pytając humoru mi nie poprawiało.

Gwiżdżący czajnik przerwał moje rozmyślanie... nawet nie pamiętam kiedy go nastawiłam. Zrobiłam sobie kawę - bez mleka, bez cukru - jak zawsze. Na ten poranek miałam już przygotowany jadłospis, ugotowane białko jajka, cienka kromka chleba i dwa plastry pomidora. Po zjedzeniu ubrałam się w elegancką czarną sukienkę na krótki rękaw. Przyjrzałam się swojemu odbiciu. Co raz bardziej przypominałam szczura. Wypadające włosy, podkrążone oczy, szara skóra. Wzięłam głęboki wdech i wyszłam z domu. W drodze na przystanek spotykałam sporo osób. O ile pytania były problematyczne, to widząc wytrzeszcząjce oczy młode kobiety czułam się.. lepsza. Lepsza bo chudsza. Dotarłam na przystanek w dobrym humorze. Rozejrzałam się. Nikogo oprócz mnie nie było... chociaż już nie raz słyszałam że liczę się za dwie - za mnie i za moją przyjaciółkę anorexie nervose.
Dlatego kolejną moją obawą było brak miejsca dla Anoreksji. Nie chciałam jej obecności, z wielką chęcią bym się jej pozbyła - tak samo każdy inny. Nikt nie chciał zaprosić anoreksji do kina czy na imprezę dlatego nikt nie zapraszał także mnie. Taka niepisana zasada... jednak obawiałam się że nie będzie dla niej miejsca. Hipokryzja.

Autobus przyjechał a ja razem z innymi ubranymi w typowy "strój galowy" uczniami pojechałam do szkoły. Droga trwała 10 minut, w tym czasie nikt sie do mnie nie odezwał ale czułam na sobie spojrzenia innych. Wyszłam jako pierwsza z autobusu i szybkim krokiem skierowałam się w stronę wejścia do szkoły. "Najpierw sala gimnastyczna" pomyślałam. Byłam przed czasem - wszystko miało się zacząć o 8, więc miałam jeszcze jakieś 10 minut... jednak nie miałam humoru na zapoznawanie nowych osób. Na sali miejsca były podzielone ze względu na klasę - szybko znalazłam swoją - 3C.

Zajęłam najbardziej oddzielone od innych miejsce. Nikogo tu nie znałam i nikt nie znał mnie - oni wiedzieli że po trzech latach przyjdzie do nich ktoś nowy do klasy, a ja że muszę się ogarnąć inaczej nawet nie spamiętam ich imion a pójdę do szpitala. Poczułam skurcz w żołądku... nie z głodu a ze stresu. Może jednak trochę się bałam.

Moje przemyślenia przerwał dzwonek - znak że zaraz cała uroczystość się zacznie. Do sali zaczęli wchodzić uczniowie i zajmować swoje miejsca. Mój strach nie ustępował, starałam się zapamiętać jak najwięcej twarzy osób siadających na miejscach mojej nowej klasy. Byłam na tyle oddalona że praktycznie nikt nie zwracał na mnie uwagi. Jednak to się zmieniło kiedy do sali wszedł on - wysoki, dobrze zbudowany blondyn z tunelami w uszach... od razu odwróciłam głowę - nie chce żeby ktoś mi się podobał. Jasne, fajnie by było kogoś mieć, cieszyć się życiem i obecnością kogoś ale nie teraz... matura, przeprowadzka, anoreksja, nowa szkoła, nowa klasa... to za dużo. Ukradkiem spojrzałam na chłopaka i zauważyłam że on również się na mnie spojrzał i... uśmiechnął. To było bardzo dziwne - no przynajmniej dla mnie - ale i tak odwzajemniłam uśmiech. Może i to zły pomysł ale potrzebuje kogoś poznać. Postanowiłam że z tą szkołą tak szybko sobie spokoju nie dam - jasne będzie trudno kiedy sama sobie kopiesz grób ale muszę dać radę.

Ku mojemu zaskoczeniu chłopak zaczął iść w moją stronę. Zajął miejsce koło mnie i.... w tym momencie weszła dyrektorka szkoły i zaczęło się uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego. Przez całą uroczystość mój nowy "kolega z klasy" nie odezwał się do mnie nawet słowem, a ja zaczęłam się zastanawiać dlaczego się do mnie uśmiechnął... może rozbawił bo mały szczurek w czarnej sukience?

Rozpoczęcie nie trwało długo. Nikt oprócz mnie nie był tu pierwszy raz, parę słów o maturze, o wyborze studiów i o tym że powinniśmy się przyłożyć do tego roku bo od niego zależy nasze dalsze życie... tyle że ja nie umiałam się skupić na dalszym życiu, moje myśli były skupione tylko wokół dzisiejszego popołudnia, ponieważ mój ojciec stwierdził że z okazji rozpoczęcia klasy maturalnej gdzieś mnie zabierze. Jednak po nim nie mogłam się niczego spodziewać - wie że jestem chora, ale to mu nie przeszkadza w wepchnięciu mnie do pizzeri. Tak, moja kochająca rodzina dla której anorksja jest wymysłem zbuntowanej nastolatki, nie ma nic lepszego.

W końcu nadszedł koniec rozpoczęcia. Nie mieliśmy potrzeby przenoszenia się do sal z profesorami, żeby jeszcze coś dopowiedzieć. Wszystko było dla wszystkich jasne. Uczniowie zaczęli się zbierać, witać, ściskać... i w tedy zaczęli zauważać mnie. Widziałam to, każdy taskował mnie wzrokiem, może wcześniej ignorowali kogoś nowego ale teraz ciekawość wzięła górę. Również chłopak koło mnie przestał mnie ignorować i w końcu odezwał się lekko zachrypniętym głosem:
-To ty jesteś tą nową uczennicą?
-Tak, przeniosłam się z Wrocławia
-Fajnie - uśmiechnął się - Jestem Aleks, miło w końcu zobaczyć kogoś nowego.
-Alicja - podałam mu rękę i lekko się uśmiechnęłam. Był serio miły i bardzo ciepły. Chyba polubię tą szkołę
-Długo już mieszkasz w Łodzi? - zagadał wychodząc
-Od niedawna.. jakieś dwa tygodnie. Dostałam od rodziców niewielką kawalerkę i jeszcze nie zdążyłam się nawet do końca ogarnąć z mieszkaniem.
-Jeśli będziesz potrzebować pomocy to chętnie się zgłaszam. Ja tu mieszkam od urodzenia a od ponad roku wynajmuje sam mieszkanie żeby mieć trochę wolności...
Rozmowę przerwała nam niewysoka farbowana blondynka.
-Przepraszam - zaczęła lekko pretensjonalnym tonem - ty jesteś nowa?
-Taa, każdy tak samo zaczyna rozmowę - zaśmiałam się
-Dobra, nieważne. Czemu masz anoreksje?
Zatkało mnie. Nie wiedziałam czy mam się śmiać, nakrzyczeć na nią czy zignorować.
-Bo Bóg tak chciał - odpowiedziałam dyplomatycznie. Nie wierzyłam w Boga, byłam w stu procentach agnostykiem. Ale co innego miałam powiedzieć? Bo rodzice się rozwiedli? Bo straciłam jedną ważną osobę w moim życiu przez głupie samobójstwo? Niektóre historie nie mają dokładnie zarysowanego początku, środka ani końca.
-Wariatka i patologiczna katoliczka - zaśmiała się cynicznie.
-Odpuść jej Kamila - wtrącił się Aleks zabierając mnie od jedynej, ja na razie, nieprzyjemniej osoby tego dnia.
-Obrońca sierot - usłyszałam tylko mruknięcie ze strony dziewczyny, która odwróciła się i odeszła w innym kierunku.

-Nie przejmuj się nią - zaczął - jest okropną... szmatą. Po prostu, nie toleruje niczego ani nikogo co się rusza.
-Zawsze ktoś taki się znajdzie - nie zdenerwowała mnie. Na prawdę nie przejmuje się już takimi ludźmi, a złość z powodu pytania zazwyczaj szybko się ulatnia - Jestem przyzwyczajona tak szczerze... bardziej mnie ciekawi czemu ty jesteś taki miły? Sam widzisz że coś ze mną jest nie tak.
-Tak na prawdę z każdym jest coś nie tak - powiedziawszy to podciągnął rękawy koszuli tak że mogłam dostrzec blizny po nakłuciach i głęboką zabliźnioną ranę tuż przy żyle, zrobił to niby niechcący ale wiedziałam że chciał mi cos pokazać. Nie tylko ja tu byłam nienormalna.
Kaszlnął lekko
-Masz jakieś plany na dzisiejszy dzień? - zapytał
-Tak, idę sie spotkać z ojcem, a wieczorem będę najpewniej ogarniać dom.
wyjął z kieszeni długopis i kawałek kartki
-Nie chce być nachalny - mówił pisząc - ale jakbyś potrzebowała pomocy przy ogarnianiu domu, zadzwoń okej? - podał mi kartkę z numerem telefonu.
-Pewnie dziękuję - dziwnie się czułam. Miałam wrażenie że wszystko się zaraz rozsypie. Nie miałam teraz głowy ani czasu na jakieś słodkie rozmowy, randki i kolejne miłosne rozczarowania i wolałabym postawić już sprawę jasno.. jedyne czego sie bałam to tego że wyjdę na debila i okaże się że o niczym więcej nie myślał. Wolałam nie ryzykować - wątpię żebym dzisiaj miała czas ale kiedyś chętnie zadzwonię
-Trzymam za słowo - uśmiechnął się - i jeszcze jedna sprawa... nie chce żebyś źle się czuła z tym że mi się spodobałaś. Chce być tylko miły dla kogoś nowego kto wydaje się być normalniejszy od naszej teraźniejszej klasy... jeszcze się przekonasz o czym mówię
-Jasne, dziękuję - powinnam ciszej myśleć - Zobaczymy jutro. Muszę się już zbierać na razie
Pomachałam mu i prawie wybiegłam z budynku. Niedaleko szkoły był park. Usiadłam na jednej z ławek i rozpłakałam się. Ze szczęścia, smutku, złości, przez anoreksje, Aleksa, Kamile, rodziców. Ja normalna? Jeszcze się okaże.

~~~~~~~~~

8 komentarzy:

  1. Jakie cudowne opowiadanie *o*
    Jak dla mnie za mało dialogów, ale ja mogłabym czytać książki składające sie z samych dialogów :D więc nie przejmuj się :) Opowiadanie bardzo mi się podobało i czekam na kolejne :)

    Buziaki :*
    zlodziejka-zapisanych-stron.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^ spróbuję dodać więcej dialogów na drugi raz XD

      Usuń
  2. Cześć Kochana, tu znowu ja :) nominowałam cię do LBA, więcej informacji znajdziesz tu http://zlodziejka-zapisanych-stron.blogspot.com/2016/09/liebster-blog-awords-5-6.html?m=1
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo, bardzo dziękuję - najpóźniej w przyszłym tygodniu opublikuję odpowiedzi ^^ przepraszam za opóźnienie ale wolałam trochę odpocząć od tagów i tym podobne :)

      Usuń
  3. Super. Bardzo mi się podobają dramaty i takie (jak dla mnie) dramatyczne opowiadania jak to. W tak genialnym opowiadaniu przeżyję nawet romantyczne elementy, za którymi nie przepadam. Czekam na kontynuację :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha spokojnie - lubię romansy ale co za dużo to nie zdrowo, więc jeśli mogę zaspoilerować - to nie warto się jakoś wciągać w ten wątek XD

      Usuń
  4. Wow! Widziałam, że wzięłaś udział w konkursie W&R i postanowiłam że obczaję konkurencję :P
    Bardzo spdobała mi się ta historia. Jest taka... Niesamowicie prawdziwa. Widzę głębokie emocje i przemyślenia głównej bohaterki które wcale nie są męczące czy niepotrzebne. Wiem, że to delikatna sprawa ale chciałam spytać czy znasz ten problem za autopsji, ponieważ reakcje i profil psychologiczny są niesamowite i mam wrażenie że na tyle prawdopodobne, że jestem w stanie w nie uwierzyć.
    Zdarzyło się parę drobnych błędów ale śmiało można je zignorować!
    Pozdrawiam.
    Na marginesie: mam 18 lat, jestem po maturze, nie mam anoreksji, a ważę mniej niż główna bohaterka 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę nie wiem co powiedzieć, po przeczytaniu tego komentarza po prostu mnie zatkało - bardzo dziękuję za miłe słowa, to wiele dla mnie znaczy :)
      Jeśli chodzi o ten problem to..hm.. odpowiem tak - kwestie jakichkolwiek zaburzeń są mi bardzo bardzo bliskie - ale jakoś nie mam potrzeby pisania prywatniejszych szczegółów :"). Plus na dodatek od wielu lat interesuje się psychologią, więc to mogło wpłynąć na opowiadanie :)
      haha, pozazdrościć ^^ ważne żeby być zadowolonym ze swojej wagi :)
      Jeszcze raz dziękuję za komantarz ^^

      Usuń